Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Stan Obłąkania - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Stan Obłąkania

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Majkel 

  • Grupa: Moderators
  • Postów: 1327
  • Rejestracja: 16-październik 14

Napisano 03 maj 2015 - 09:51

Osoba pijąca przypomina często osobę obłąkaną. Ich działania pokazują niezbicie, że utracili kontrolę nad swoim
życiem. W słowniku znalazłem taką definicję obłąkania:

"Stan obłąkania jest to niezdolność do kierowania własnymi sprawami, wykonywania obowiązków społecznych oraz
niezdawanie sobie sprawy z własnej choroby".


Pijący alkoholik nie jest w stanie sam, bez pomocy z zewnątrz, rozpoznać pełnego obrazu swojej choroby. Czasem
po silnym upiciu zdarza mu się mieć przebłyski, że jego życie nie jest normalne, czy też zaczyna się podejrzewać
o pewien rodzaj choroby psychicznej bądź o jakiś rodzaj opętania złem. Tym bardziej, że pod wpływem alkoholu
robi rzeczy, których na trzeźwo by nie zrobił. Alkohol wyzwala w człowieku pijanym najgorsze instynkty.

Pijący z czasem jest skłonny przyznać się wobec niezaprzeczalnych faktów, że ma problem z piciem, ale swojej
utraty kontroli nie rozciąga na inne aspekty życia. Często minimalizuje wręcz inne problemy bądź obwinia za nie
okoliczności lub innych ludzi.

Ze mną było podobnie. Owszem, kiedy dotarło do mnie, że mam problem z alkoholem i że to jest choroba, którą mogę
zatrzymać nie pijąc i zmieniając swoje zachowania, zaakceptowałem ten fakt. Ale nie miałem nawet części świadomości
czym ona jest naprawdę i jak głębokich pokładów mojego jestestwa sięga. A byłem na początku drogi zdrowienia egoistycznym
idealistą, kierującym się w swoim życiu lękami, oszukującym siebie i innych, samolubnym, rozczulającym się nad sobą.

Zachowując się w ten sposób byłem nieświadomy tego, że jestem w śmiertelnym niebezpieczeństwie. I że gdybym nie powstrzymał
tej choroby w porę, czekał mnie szpital psychiatryczny, więzienie albo śmierć.

Lekarstwem dla mnie była profesjonalna pomoc i uczestnictwo w mityngach AA, które pozwoliło mi zrozumieć moją chorobę
i jej przemożny wpływ na całe moje życie i wyposażyło mnie w konstruktywny program naprawy wszystkich jego sfer.

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   mal.kaz 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 147
  • Rejestracja: 28-grudzień 14

Napisano 03 maj 2015 - 17:00

W moim przypadku było tak, kiedy zostałem zdiagnozowany, że jestem alkoholikiem, nie do końca dotarł do mnie ten fakt. Przecież to niemożliwe, piłem już blisko 40 lat, musi być jakaś inna przyczyna moich dziwnych zachowań. Kilka rozmów z lekarzem psychiatrą, skutek, skierowanie na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Po 10 dniach obserwacji, serii testów, badań, diagnoza brzmiała, zespół uzależnienia alkoholowego, zalecono dalsze leczenie ambulatoryjne na OLU. Tak zaczęła się moja droga do trzeźwości, przez kolejne terapie odwykowe, dokładnie trzy.
Dopiero po trzeciej terapii odwykowej, kiedy trafiłem do Wspólnoty AA, uświadomiłem sobie w pełni powagę faktu, na co jestem chory, że choroba jest śmiertelna, nieuleczalna, podstępna, ale można z nią żyć, pod jednym warunkiem, zaprzestania spożywania alkoholu pod każdą postacią.
Właśnie we Wspólnocie AA, uczę się życia bez alkoholu, życia na trzeźwo. Mitingi, bez nich pewno już bym dawno pił z powrotem, to one pozwalają mi na powrót do normalnego życia, utwierdzają mnie w przekonaniu, że droga którą obrałem jest tą właściwą.
Pogody Ducha. :)

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych