Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Jak Radzic Sobie Z Lękiem? - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Jak Radzic Sobie Z Lękiem? wszystko o lęku

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Kuba 

  • PipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 42
  • Rejestracja: 27-kwiecień 11

Napisano 23 czerwiec 2011 - 14:51

Piszcie o tym jak radzicie sobie z lękiem albo jak sobie z nim nie radzicie!!! Wiem że zaburzenia lękowe to zmora wielu ludzi i czasami pogadanie o nim już go zmniejsza. Wierzę że jest wiele osób ,które z nimi sobie poradziło i uwolniło więc może podpowiedzą innym jak się przestać bać!!!!!
www.terapie.net.pl

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Hmarek 

  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 27
  • Rejestracja: 04-maj 11

Napisano 23 czerwiec 2011 - 20:48

Wyświetl postUżytkownik Kuba dnia 23 czerwiec 2011 - 14:51 napisał

Piszcie o tym jak radzicie sobie z lękiem albo jak sobie z nim nie radzicie!!! Wiem że zaburzenia lękowe to zmora wielu ludzi i czasami pogadanie o nim już go zmniejsza. Wierzę że jest wiele osób ,które z nimi sobie poradziło i uwolniło więc może podpowiedzą innym jak się przestać bać!!!!!



Muszę przyznać, że lęk był dominującym uczuciem w moim życiu. To lęk był główną przyczyną sięgania po alkohol w celu jego likwidacji, co w rezultacie pogłębiało stany lękowe i prowadziło do depresji alkoholowej. Kiedy po zaprzestaniu picia zacząłem się interesować sferą duchową człowieka dowiedziałem się, że jedyną rzeczywistością jaka istnieje jest chwila teraźniejsza. Przeszłość już byla, jest nieodwracalna i martwa, natomiast przyszłość to jedynie mentalne wyobrażenie projektowanej przeszłości do przodu. Obie te formy mentalne nie mają nic wspólnego z tym co jest - z rzeczywistością. Lęk przybywa nieproszony. Czasem wydaje mu się, że mnie chroni i rzeczywiście niekiedy tak bywa, ale znacznie częściej lęk podtrzymuje jedynie moje wyobrażenia o tym, jak straszne rzeczy mogą mi zagrażać. Jest to głęboko uwarunkowana, automatyczna (czyli nieświadoma) reakcja na utratę poczucia bezpieczeństwa fizycznego lub emocjonalnego.
Teoretycznie to oczywiste i wydaje się proste - nie myśleć negatywnie o przyszłości. Jednak , jak wcześniej wspomniałem uwarunkowana, automatyczna reakcja jest wynikiem braku świadomości. Tak pracuje umysł zniewolony samym sobą. Czytałem, czytałem, czytałem, rozumiałem, podobało mi się lecz lęk jak był, tak był, no może trochę mniej dokuczliwy. Kiedy już napompowałem się wiedzą jak balon i myślałem, że pęknę dotarło do mnie to o czym czytałem lecz nie stosowałem w praktyce: medytacja. Zacząłem próbować różnych tecznik i sposobów medytacji w celu znalezienia najbardziej odpowiedniej dla mnie. Praktykowałem sumiennie przez kilka lat i nawet nie zauważyłem kiedy pojawiło się wiele spokoju wewnętrznego, nabrałem dystansu do zawirowań umysłu, zaczęły pojawiać się przerwy w potoku myśli, pojawiała się coraz częściej pogoda ducha. Kiedy pojawiał się lęk nie uciekałem przed nim tylko go obserwowałem i pozwalałem mu być. Przestałem się bać lęku. Wychodziłem mu na spotkanie w momencie jego powstawania, kiedy jeszcze miałem możliwość wyboru i odróżnienia rodzaju jego podłoża. Nauczyłem się go nazywać po imieniu mówiąc: "witaj lęku, co chcesz mi powiedzieć ? " Okazało się, że kiedy mu się nie opieram, nie walczę z nim, nie uciekam odchodzi tak szybko jak się pojawił. Jest nie trwały tak jak wszystko. Piszę w czasie przeszłym ponieważ od jakiegoś czasu zaniedbałem praktyki medytacji i wyraźnie obserwuję jak usypiająca świadomość robi miejsce automatyzmom, starym wzorcom i schematom, które nie znikły, nie wyparowały może się tylko trochę rozpuściły. Umysł to wspaniałe narzędzie w rękach świadomości, w przeciwnym razie staje się niebezpieczny i grozi mu szaleństwo. Przed nim właśnie uciekałem w alkohol i inne środki szukając ulgi, a znalazłem cierpienie do n-tej potęgi. Dzięki Ci Kuba za inspirację do tematu. TERAZ wracam do praktyki i z powrotem do siebie.


#3 Użytkownik nie jest zalogowany   ~gabriel 

  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 35
  • Rejestracja: 17-czerwiec 11

Napisano 25 czerwiec 2011 - 14:11

Jak Radzić Sobie Z Lękiem?
O ile strach może być twórczy jak np: złość, o tyle lęk wypala. Nakazuje się cofać. Obawa przed znalezieniem się w sytuacjach znanych jedynie z opowiadań, podglądów, obserwacji. Lęk jest uczuciem bycia bezsilnym lub słabym. Stąd brak woli walki i natrętne myśli o ucieczce. Brak odwagi by zmierzyć się z maskami podświadomości. Brak wiary we własne siły, brak wystarczającego poczucia własnej wartości, zaniżone oceny własnych dokonań, nieśmiałość, niepewność, ślady dawnych porażek. Lęk rósł karmiąc się projekcjami i staje się albo zbyt ciężki i dokuczliwy paraliżując nasze działania albo zatrzymuje nas w rozwoju, popychając na przystanki picia, ćpania, zdrad, hazardu i wielu innych patologicznych zachowań. Patologiczna reakcja w lęku to właśnie ucieczka. Jak ja sobie radziłem???A było z czym :)
Otóż, po wieloletniej ucieczce dopadła mnie konfrontacja. To za sprawą mojej decyzji aby się rozwijać a nie "umierać". Pokonać wroga jest lepiej, gdy wiesz o nim jak najwięcej. Od tego zacząłem, o gromadzeniu wiedzy o nim. Wiedziałem już jak funkcjonuje, jakimi drogami się skrada i po czym poznać że jest tuż obok. Poznawałem jego cele: trema, mówienie nieprawdy, nieśmiałość, odbieranie dumy, izolacja, wycofanie, ucieczka w używki. Następnie próbowałem się przeprogramować i zacząłem od programu rozwoju osobowości, w którym było dużo pracy nad podwyższeniem poczucia własnej wartości. Gdy poczujesz i zaakceptujesz własną wartość, uwierzysz w nią, wówczas powoli zacznie się wszystko zmieniać. Nabierzesz odwagi do rozmowy w cztery oczy, do odmowy, powiedzenia nie-dziękuję, nie mam czasu, kocham cię, przepraszam, masz rację, nie zgadzam się. To proces, który u mnie ruszył wraz z wiedzą o uzależnieniach i poznawaniem samego siebie.

Podział zaburzeń lękowych wg ICD-10

fobie

agorafobia - irracjonalny lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni, wyjściem z domu, wejściem do sklepu, tłumem, miejscami publicznymi, samotnym podróżowaniem, wywołany obawą przed napadem paniki i brakiem pomocy. Częstą cechą epizodu jest występowanie lęku napadowego. Objawami towarzyszącymi zaburzeniu są również często: depresja, natręctwa i fobia społeczna. Odwrotnością agorafobii jest klaustrofobia (lęk przed przebywaniem w ciasnych lub zamkniętych pomieszczeniach).
fobia społeczna - (nerwica społeczna) — zaburzenie lękowe z grupy zaburzeń nerwicowych, często mylone z nadmierną nieśmiałością, w którym chory odczuwa lęk wobec wszystkich lub niektórych sytuacji społecznych. Lęk dotyczący kontaktów z innymi ludźmi powoduje znaczne ograniczenia życiowe u osób z tym zaburzeniem. Fobia społeczna jest jednym z najczęściej diagnozowanych zaburzeń psychicznych. Przez niektórych naukowców uznawana za chorobę cywilizacyjną. Jako przyczyny tego zaburzenia podaje się czynniki genetyczne, psychologiczne, społeczno-kulturowe i neurobiologiczne. Najbardziej typowymi objawami fobii społecznej są uporczywy lęk (obawa przed nienormalnym zachowaniem się wśród ludzi, ośmieszeniem lub kompromitacją), czerwienienie się, drżenie rąk i mięśni, przyspieszone bicie serca, nadmierna potliwość, duszności. Prowadzi ona zwykle do znacznego wycofania z relacji społecznych.
fobie specyficzne

inne zaburzenia lękowe

zespół lęku panicznego - zespół lęku napadowego zwany też lękiem napadowym, zespołem paniki - rodzaj zaburzenia lękowego, które objawia się występowaniem epizodów silnego strachu (przerażenia). Napady lęku zwykle występują niespodziewanie i nie są związane z realnym zagrożeniem lecz ze zbyt bujną wyobraźnią. Typową treścią obaw podczas napadu jest przekonanie, że za chwilę straci się życie, rozum lub przytomność. Większość napadów ma racjonalne podłoże - istnieje konkretny bodziec zagrażający (np. katastrofa samochodowa). Kiedy napady nie mają jasnego początku są nieprzewidywalne. Osoby cierpiące na zespół paniki są często przekonane, że zaraz umrą (bardzo silnie łomocze im serce, mają zaburzenia widzenia, uczucie duszenia się), sądzą zazwyczaj, że mają "atak serca". Napadowi towarzyszą nieprzyjemne doznania somatyczne, trudności w rozumowaniu i poczucie nieuchronnej katastrofy kończące się ogólnym wyczerpaniem organizmu. Często współwystępują z agorafobią która może być przyczyną jak również ich skutkiem.
zespół lęku uogólnionego - zaburzenie psychiczne należące do zaburzeń lękowych, które charakteryzuje nierealistyczny, uporczywy i przesadny lęk przed potencjalnym nieszczęściem, które może dotknąć zarówno osobę chorą jak i jej rodzinę (bankructwo, choroba, niepowodzenia życiowe). Osoby cierpiące na to zaburzenie mają również problemy z koncentracją, łatwo się irytują i męczą, żyją ciągle w stanie napięcia. Uwaga chorego skierowana jest głównie na przeszukiwaniu otoczenia w poszukiwaniu symptomów nieszczęść, jest on czynnie zaangażowany w poszukiwaniu bezpieczeństwa (prosi członków rodziny o powiadamianie, że są bezpieczni, kontroluje wydatki, by uchronić się przed stratą finansową). Charakterystyczne jest to, że w obecności wszystkich członków rodziny osoba odpręża się, jest w stanie nawiązywać kontakty towarzyskie i dobrze się bawić. Z chwilą zniknięcia członka rodziny z pola widzenia pojawia się napięcie i lęk.
mieszane zaburzenia lękowo-depresyjne

zaburzenie obsesyjno - kompulsyjne (nerwica natręctw, zespół anankastyczny- zaburzenie psychiczne z grupy zaburzeń lękowych charakteryzujące się występowaniem u chorego natrętnych (obsesyjnych) myśli oraz/lub zachowań przymusowych (kompulsyjnych). Osoby z tym zaburzeniem mają często słabszą pamięć wzrokową. W przeciwieństwie do innych zaburzeń nerwicowych, źródłem lęku często jest pojawianie się objawów, które nie są metodą jego redukcji, lecz źródłem. Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne lub jego objawy często występują ze spektrum autyzmu i zespołem Aspergera (pewne objawy przypominające ZOK zostały umieszczone w kryteriach diagnostycznych). Rozpoznanie nerwicy natręctw należy preferować w przypadku, gdy objawy zaburzenia powstają lub utrzymują się poza epizodem depresyjnym; natrętne czynności i myśli są sprzeczne z cechami osobowości, tzn. egodystoniczne; jeśli objawy te stanowią cechy i zachowanie będące integralną częścią osobowości pacjenta, tzn. są egosyntoniczne, to rozpoznać należy osobowość anankastyczną.
zaburzenie z przewagą myśli (obsesji) czy ruminacji natrętnych
zaburzenie z przewagą czynności natrętnych (kompulsje)
myśli i czynności natrętne, mieszane

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Jarek Dz 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 109
  • Rejestracja: 21-czerwiec 11

Napisano 29 czerwiec 2011 - 18:12

Gabryjel strasznie mądrze piszesz dla mnie za mądrze, a może coś prościej. A ja teraz po prostu staram się nabrać dystansu do życia i przeżyć jeden dzień bez lęku nie wybiegając za bardzo w przyszłość

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Hmarek 

  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 27
  • Rejestracja: 04-maj 11

Napisano 07 lipiec 2011 - 16:02

Zamknij to czego się boisz, w odbiciu w lustrze
Przyglądnij się temu, kto się w nim odbija,
A potem się uśmiechnij !!! :)


#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Hmarek 

  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 27
  • Rejestracja: 04-maj 11

Napisano 09 wrzesień 2011 - 16:17

Była sobie raz młoda kobieta-wojownik.
Nauczyciel powiedział jej, że musi się zmierzyć z lękiem. Kobieta chciała uniknąć walki – taka perspektywa wydawała się jej zbyt brutalna i przerażająca.
Mistrz jednak nie ustąpił i udzielił swej uczennicy odpowiednich wskazówek. Nadszedł dzień konfrontacji. Wojowniczka stanęła naprzeciw lęku.
Czuła się bardzo mała, lęk zaś był ogromny i straszny. Każde z nich miało swoją broń. Młoda wojowniczka podeszła do lęku, skłoniła się trzykrotnie i zapytała: „Czy udzielisz mi pozwolenia, bym mogła stoczyć z Tobą walkę?”. Lęk odpowiedział: „Dziękuję za szacunek, który nakazuje ci prosić mnie o pozwolenie”. Następnie kobieta spytała: „Jak mogę cię pokonać?”.
Lęk odparł: ” Moją siłą jest to, że mówię szybko i wciąż zbliżam się do twej twarzy. Wtedy tracisz siły i robisz wszystko, co ci każę. Jeśli jednak nie uczynisz tego, co ci każę, nie będę miał nad tobą władzy. Możesz mnie słuchać i szanować. Możesz nawet pozwolić mi się przekonać. Ale dopóki nie robisz tego, co mówię, jestem bezsilny”.
W ten sposób wojowniczka dowiedziała się, jak pokonać lęk.


Tak to właśnie działa. Musimy zdobyć się na szacunek wobec swoich emocji, na zrozumienie, skąd emocje czerpią moc pozwalającą im wodzić nas za nos. Wówczas zobaczymy, jak sami dodatkowo potęgujemy swój ból, jak zwiększamy pomieszanie – jak sami siebie krzywdzimy.

Dzięki uważności widzimy rzeczy takimi jakimi są, w chwili, gdy powstają.
Dzięki uzyskanemu zrozumieniu nie wywołujemy reakcji łańcuchowej, w której drobne wydarzenia urastają do rangi ogromnych problemów.
Postrzegamy rzeczy małymi – i one takimi pozostają.
Nie powodują ani trzeciej wojny światowej, ani nawet rodzinnej awantury.
A wszystko to dzięki umiejętności zatrzymania się na chwilę, dzięki uczeniu się nie-reagowania impulsywnie, automatycznie, za każdym razem w ten sam sposób.
Spróbujmy zatrzymać się, zamiast bezzwłocznie wypełniać działaniem pojawiającą się pustkę – oto transformujące doświadczenie. Chwila uspokojenia pozwala nawiązać kontakt z pierwotnym spokojem i z pierwotną przestronnością w nas. W chwili wyciszenia – blakną nawet najgorsze demony.


Fragment z Pema Cziedryn – „Kiedy Życie nas przerasta”







#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Iwona 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 481
  • Rejestracja: 10-luty 12

Napisano 12 październik 2012 - 08:59

Czasem przychodzi do mnie lek. Niczym nieuzasadnione przeswiadczenie, ze cos jest nie tak, jakis niepokoj.
Wczorasj wieczorem ,zupelnie irracjonalnie, zaczelo mi byc poprostu zle. Czulam sie zagubiona, swiat, ktory mam,zaczal mnie przerazac.
Mysl: moze uciekne jeszcze dalej...
Lezalam w lozku, modlilam sie, blokowalam kazda glupia masl w zarodku. Taka wymuszona pustka w glowie.

Niestety moge zacytowac tylko z glowy, bo ksiazka Antoniego Kepinskiego "Lek" ( to jest "e" z ogonkiem) lezy gdzies zakurzona na polce ;
Jedyna droga do przezwyciezenia leku jest Milosc.
Milosc- jedyna alternatywa dla destrukcyjnej ucieczki. Milosc to zdolnosc i wola wznoszenia sie ponad plaskie horyzonty, kalkulacje wlasnych korzysci.
Milosc to pozytywna forma uczestniczenia w zyciu.

Czasem, gdzes cos mi sie zagubi, i przychodz lek, ale dobrze,ze ze jest MILOSC.

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Iwona 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 481
  • Rejestracja: 10-luty 12

Napisano 13 październik 2012 - 08:08

Jeszcze kolejne moje przemyslenia o wielkim uczuciu milosci wobec maluczkiego le_ku.
Mam przekonanie, ze moje mysli, ktore miewam potrafia zrobic ze mna wszystko.
Staram sie byc swiadoma wlasnych mysli. Gdy mysle pozytywnie, energia, ktora emituje jest tez pozytywna i taka przychodzi do mnie z powrotem.
Dla mnie pozytywne myslenie to jest wlasnie milosc.
Gdy czai sie przy mnie strach, obawa (czy podolam czemus tam), gdy zaczynam myslec, ze sie nie lubie, probuje wyciszyc moje mysli.
Probuje wtedy konfrontowac "to" z moimi priorytetami. Jednym z nich jest swiadomosc, ze jest we mnie milosc. Ze jestem dobrym czlowiekiem, ze odczuwam piekno otaczajacych mnie ludzi.

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   boogi 

  • Pip
  • Grupa: Members
  • Postów: 8
  • Rejestracja: 09-lipiec 13

Napisano 12 lipiec 2013 - 10:32

Ja sobie zazwyczaj nie radzę z lękami, paraliżują mnie calutką :(

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Bodzio Irtuir 

  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: 10-grudzień 14

Napisano 20 luty 2015 - 20:58

Przez Dopalacze i Prochy, zaczęły dziać Mi się różne anomalia sercowe.. Po Prostu zacząłem Się bać, że Serce nie wyrobi, że Przedawkuję, że coś jest z moim sercem nie tak.. Czułem Jak Bije raz Mocniej, raz prawie niewyczuwalnie.. Strach przed zawałem, zapaścią, czy utratą przytomności, uduszeniem się, był Ogromny, Tętno nieraz sięgało naprawdę Wysokich progów.. Od Tamtego czasu, aż do teraz, czasem się boję.. Mimo że nie Biorę, to mam wrażenie, że nie pracuje Moje serce Tak Jak powinno.. Boje się zasnąć, bo Boje się, że "Obudzę się Martwy" :D Tak Humorystycznie to ujmę.. Lęk sprawia, że czuję niepokój, dostaję takiego strzału energii, przez co nieraz nawet nie mogę zasnąć przez Kolejną godzinę. To Uporczywe jest strasznie, Badałem się nawet Na Serce, i Mówią że zdrowe, mocne Serce.. Mimo to? Nie jestem ufny, nie potrafiłem Zaufać.. Mam w Sobie takie chore przekonanie, że coś z Moim Sercem nie gra!

Jak Sobie z tym Radzę? A raczej Jak staram Sobie radzić.. W Chwilach kiedy czuję, że Moje Serce raz uderzy mocniej, a już to wystarczy by mi się zaczęły jakieś lęki i powracały te stany wysokiego niepokoju.. Staram się Uspokoić, wmawiać Sobie nawet, że nic Mi się nie dzieje przecież, jestem zdrowy, nie Brałem.. Nic Się nie dzieje, Staram się nie myśleć o Tym, nie dotykać żadną częścią Ciała Klatki piersiowej, starać się nie wczuwać w Bicie Serca, Im bardziej się w nim doszukuję czegoś Co jest nie tak, Tym jest Gorzej..

Jeszcze Gorsze w Tym jest to, że czasem po prostu jest taka niepewność, czy Na pewno wszystko ze Mną gra. Ale no.. Mam lat 19, Prawie 20.. Jestem Zdrowy Jak Koń, Ale nigdy nie wiadomo co kiedy kogo chwyci. Więc Mam Takie błędne Koło w Myślach, bo nie wiem czy powinienem panikować, badać się znowu, zamartwiać się itd itp.

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych