Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Przemoc-Rodzaje I Formy Przemocy. - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Przemoc-Rodzaje I Formy Przemocy.

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   ~gabriel 

  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 35
  • Rejestracja: 17-czerwiec 11

Napisano 18 czerwiec 2011 - 12:26

Charakterystyka przemocy
Przemoc w rodzinie charakteryzuje się tym, że:
1) Jest intencjonalna.
Przemoc jest zamierzonym działaniem człowieka i ma na celu kontrolowanie i podporządkowanie ofiary.
2) Występuje zaburzenie równowagi (nierównowaga) sił
W relacji jedna ze stron ma przewagę nad drugą. Ofiara jest słabsza, a sprawca silniejszy.
3) Narusza prawa i dobra osobiste
Sprawca wykorzystuje przewagę siły, narusza podstawowe prawa ofiary (np. prawo do nietykalności fizycznej, godności, szacunku itd.).
4) Powoduje cierpienie i ból
Sprawca naraża zdrowie lub życie ofiary na poważne szkody. Doświadczanie bólu i cierpienia sprawia, że ofiara ma mniejszą zdolność do samoobrony.
Formy Przemocy
Przemoc w rodzinie może przybierać formy różne w zależności od jej rodzaju:
Przemoc fizyczna: popychanie, odpychanie, przetrzymywanie, policzkowanie, szczypanie, kopanie, duszenie, bicie otwartą ręką i pięściami, bicie przedmiotami, ciskanie w kogoś przedmiotami, parzenie, polewanie substancjami żrącymi, użycie broni, porzucanie w niebezpiecznej okolicy, nieudzielanie koniecznej pomocy, itp.
Przemoc psychiczna: wyśmiewanie poglądów, religii, pochodzenia, narzucanie własnych poglądów, karanie przez odmowę uczuć, zainteresowania, szacunku, stała krytyka, wmawianie choroby psychicznej, izolacja społeczna (kontrolowanie i ograniczanie kontaktów z innymi osobami), domaganie się posłuszeństwa, ograniczanie snu i pożywienia, degradacja werbalna (wyzywanie, poniżanie, upokarzanie, zawstydzanie), stosowanie gróźb, itp.
Przemoc seksualna: wymuszanie pożycia seksualnego, wymuszanie nieakceptowanych pieszczot i praktyk seksualnych, wymuszanie seksu z osobami trzecimi, sadystyczne formy współżycia seksualnego, demonstrowanie zazdrości, krytyka zachowań seksualnych kobiety, itp.
Przemoc ekonomiczna: odbieranie zarobionych pieniędzy, uniemożliwianie podjęcia pracy zarobkowej, nie zaspakajanie podstawowych i materialnych potrzeb rodziny, itp.

Przemocą, która jest najczęściej stosowaną to przemoc wobec dzieci. Następnie wobec kobiet, a potem wobec osób starszych – rodziców, dziadków. Nie można także zapominać o przemocy stosowanej w rodzinie wobec mężczyzn. Wg statystyk policyjnej "Niebieskiej Karty" w 1999 r. ujawnionych poszkodowanych było 4239 mężczyzn a w 2006 roku już 10313.
Cykl przemocy
Faza I - to tzw. Faza narastającego napięcia, w której agresora irytuje każdy drobiazg, jest poirytowany, prowokuje kłótnie, złości się na wszystko i wszystkich wokół siebie, zaczyna stawać się niebezpieczny, wzbudza lęk, obawę, strach. Sprawia wrażenie, że coraz trudniej panuje nad swoim zachowaniem i staje się momentami wręcz przerażający. Często osoba taka nadużywa alkoholu czy narkotyków. Tymczasem ofiara stara się agresora uspakajać, unikać go lub przepraszać, spełniać jego zachcianki, czy mu ulegać. Ma to na celu poprawienie mu nastroju, załagodzenie obecnego stanu jego emocji i tym samym uniknięcia kary, czy bycia skrzywdzonym. W ofierze pojawia się napięcie wywołane lękiem i strachem. To znajduje upust w postaci dolegliwości somatycznych, nadpobudliwości nerwowej, niepokoju, zaburzeniach snu, mdłościach i bólach głowy. Obniża się także chęć do życia.

Faza II - to tzw. Faza gwałtownej przemocy, w której agresor wybucha nagle i nieprzewidywanie pod wpływem byle drobiazgu. Eksploduje wściekłością stosując różnego rodzaju przemoc. W trakcie ataku ofiara czuje się bezradna, nie ma sposobu by go uspokoić, a na dodatek znajduje się pod wpływem szoku tego, co przeżywa. Trudno ofierze uwierzyć, że to naprawdę się dzieje, jest oszołomiona, bezradna, apatyczna, zła i bez ochoty do życia.

Faza III - to tzw. Faza miodowego miesiąca, w której agresor dochodzi do wniosku, że posunął się za daleko. Przeprasza, żałuje, wyraża na głos żal z tego powodu, stara się naprawić wyrządzone krzywdy, kupuje prezenty na przeprosiny. Obiecuje, że to się więcej nie powtórzy i tłumaczy na tysiąc sposobów powody tego, dlaczego tak postąpił. Okazuje skruchę, udaje, że nie do końca sam wie, jak do tego mogło dojść i twierdzi, że to był jednorazowy incydent. Wzbudza litość, zaczyna dbać o ofiarę, staje się zupełnie innym człowiekiem. Planuje leczenie, terapie, itd. Tymczasem ofiara jest coraz bardziej przekonana o prawdziwości tego, co słyszy i widzi. Zaczyna powoli nabierać zaufania do partnera, wierzyć mu i w to, że to się już nie powtórzy, że po tym „jednorazowym incydencie” znów staje się dla niego osobą ważną i kochaną. Odczuwa ponowną jedność z partnerem, a bycie razem znów zaczyna nabierać swoich dawnych uroków w atmosferze pełnej nadziei.

Faza IV - to tzw. Faza ponownego narastającego napięcia, w której cykl się powtarza, a więc wracamy do fazy I. W kolejnym jednak cyklu przemoc staje się gwałtowniejsza, silniejsza, większa i ciągle narasta.

I tak trwa cykl za cyklem, dopóki nie nadejdzie interwencja z zewnątrz, pomimo której ofiara pozostaje z agresorem w ciągłym związku.

Czemu się tak dzieje? Ponieważ ofiara:

Nie potrafi odmówić stanowczym „nie”.
Jest zbyt słaba i niekonsekwentna.
Nie potrafi być odpowiedzialna za siebie (a często także za dzieci).
Ogarnia ją strach przed zdecydowanym działaniem, aby się przeciwstawić.
Jest bezsilna wobec przewagi fizycznej partnera.
Brakuje określenia granic w kontaktach z partnerem, „co wolno a czego nie, czego chcę, a czego nie chcę".
Obawia się samotności.
Obawia się utraty pozycji społecznej, ma nadzieję na zmiany.
Jest nieświadoma możliwości prawnej obrony siebie i dzieci.
Wstydzi się przed rodziną, sąsiadami, znajomymi.
Jest nieświadoma tego jak bardzo podlega sprawcy.
Jest uzależniona emocjonalnie czy ekonomicznie.
Ma stereotypowe poglądy typu: „lepsze znane zło, niż obce dobro”.

Przemoc wobec małżonka/i.

Przemoc wobec małżonka długo była akceptowana przez społeczeństwo. Jak bowiem, można było głośno manifestować, iż jest to przemoc, skoro panowała ona i panuje nadal w tak wielu domach. Usprawiedliwianie jej/jego lub minimalizowanie albo ignorowanie wybielało przecież większość sprawców przemocy domowej. Było ono swoistego rodzaju odpuszczeniem samemu sobie „grzechu”. Poza tym, manifestujący nie chcieli, aby ktoś z zewnątrz wtrącał się w ich prywatne życie, przecież większość czyniła to samo. Trzeba było mocnych dowodów na to, aby móc komuś zarzucić jej stosowanie. Częste awantury, ubliżanie czy przyjmowanie groźnej i wrogiej postawy wobec małżonka, tłumaczyć można było złością, do której każdy ma prawo, irytacją z powodu niepowodzeń zawodowych, złego samopoczucia, czy różnicy zdań w kwestiach ustaleń spraw rodzinnych. A to nic innego jak forma przemocy domowej.
Dopiero, gdy ofiara zmuszona jest do ucieczki z domu ze strachu przed obrażeniami fizycznymi, po odniesieniu takich ran albo po przeglądnięciu raportów policyjnych czy dokumentacji medycznych, skłonni jesteśmy uwierzyć, że naprawdę doszło do przemocy. Jest to o tyle smutne, iż jest to najczęściej etap wieloletniego stosowania przemocy wobec małżonka w tej rodzinie. Do tego czasu ofiara była więźniem we własnym domu. Pamiętajmy, że przemoc domowa zawiera w sobie dodatkowo jeden element, o którym rzadko ofiary mówią - gwałt w małżeństwie.

Ofiary pozostają jednak w takich związkach przez wiele lat. Większość ma złe doświadczenia z interwencji policyjnej, która zakończyła się nie tak jak powinna, a sprawca miał z czasem okazję do odwetu. Kolejnym powodem jest strach przed separacją czy rozwodem, czego przyczyną może być np.: wyuczona bezradność, jakże charakterystyczna dla ofiar przemocy, które prócz obecnego związku mogły być ofiarami również w dzieciństwie. Kolejne przeszkody prawne, których większość ofiar albo nie rozumie albo nie jest ich świadoma stoją na przeszkodzie, by od sprawcy odejść. Cierpią na niską samoocenę, są zależne od partnerów ekonomicznie, posiadają ambiwalentne poczucie lojalności, są odizolowane społecznie i mają bierne mechanizmy radzenia sobie.

To wszystko powoduje niewiarę w to, że sobie sama poradzi z ciężarem odejścia, a więc: znalezienie innego mieszkania, utrzymanie go, utrzymanie dzieci, zmiana środowiska budząca obawę przed akceptacją nowych znajomych, być może szukanie pracy bez powodzenia itd. Większość z tych powodów znajduje swe przyczyny w niewiedzy ofiar, co mogą, co się im należy i do czego mają prawo.

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych