Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Wspomnienie Kolegi - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Wspomnienie Kolegi

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Iwona 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 481
  • Rejestracja: 10-luty 12

Napisano 08 listopad 2012 - 00:56

Moj rowiesnik.Starszy o 21 dni. Razem wyrastalismy w piskownicy. W przedszkolu tanczylismy 'Krakowiaka' zawsze w ostatniej parze.
(Ostatnia para jest bardzo wazna, bo musi w odpowiednim momencie zaczac tanczyc, zeby zamknac koleczko! B) )
W szkole podstwowej fajny kumpel.
Juz w szkole sredniej zaczal 'odstawac'. Czasami byl pijany. W rezultacie zmienil szkole z LO na jakas inna.
Studia zaczete, ale nie skonczone. Jakies szkoly policealne...

Pamietam, na prywatkach moj kolega bywal bardzo pijany, i przytrafialy mu sie jakies przedziwne historie.
Na przyklad: spadl ze schodow, ale nie spadl ze swojej winy,tylko dlatego, ze schody byly w tym miejscu nierowne.I zeby udowodnic swoja racje kilka razy zademonstrowal wchodzac i schodzac, ze on potrafi.
Podczas tych prob jeszcze kilka razy spadl, ale to nic - to wina tych nierownych schodow.
Albo innym razem wylewal roztopiony lod z pojemnika , w ktorym stala butelka wodki; wylewal z takim zaangazowaniem, ze wypadl przez okno- to nic; to byl parter.

Albo zgubil klucze, albo czesto gubil portfel z pieniedzmi. A byl tez czasem poobijany, napuchniety, miewal podbite oko.
Tak moj kolega prowadzil mala restauracje. Do ktorej czasami zagladalam, a on chociaz mial (tak mi sie wydawalo) wszystko pod kontrola byl zawsze na rauszu. Ale gotowal dobrze, mial sporo klientow. Bylo fajnie.

A pozniej moj kolega, poniewaz poslugiwal sie biegle;w mowie i pismie jezykiem angielskim i rosyjskim wyjechal szukac przygod jako tlumacz i orgaizator administracyjny grupy polskich cyrkowcow do Rosji.
To dopiero otworzylo przed nim mozliwosci...

Moj kolega, gdy wrocil po ok roku do Polski, to ja juz go prawie nie poznalam.
Probowalam zachecic go, zeby zglosil sie o pomoc w swoim problemie alkoholowym. On zapewnial mnie, ze na pewno zglosi sie, ale nie dzis , tylko za tydzien.
Pamietam, kiedys szlam ulica, po bokach rosly stare, duze kasztany. Moj kolega zeby mnie nie spotac, bo 'byl wczorajszy' schowal sie przede mna za jedno z drzew; Swietne ukrycie!
Moj kolega mial inna orietacje seksualna. Otaczal sie tez jakimis 'dziwnymi ludzmi'.
Zostal zamordowany na tle rabunkowym ponad 12 lat temu.
_________________________________________________
Moj kolega byl mi bardzo bliski, byl dla mnie jak brat.
Tyle lat juz go nie ma.
Mogl sprobowac. Czemu nie znalazl w sobie sily zeby chociaz sprobowac zaczac trzezwiec?

Moze otrzymalby laske trzezwosci?

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Marek 

  • Grupa: Moderators
  • Postów: 259
  • Rejestracja: 22-kwiecień 11

Napisano 26 listopad 2012 - 10:25

Łaska trzeźwienia, radzenia sobie z życiem, reagowania na stres - często jest pomijana w naszych postrzeganiach rzeczywistości -
czyli inaczej rzecz biorąc:
ci którzy z niej korzystają mają świadomość postrzegania życia takim jakie ono jest bez dywagacji co jest prawdą,
a inni żyją w przekonaniu, że takie szanse życiowe przytrafiały się mu zawsze i dlaczego obecnie te tak subtelne możliwości przytrafią mu się zawsze,
gdyż jemu się to należy -jak psu buda.
Kiedyś i ja tak myślałem, dlatego wypowiadam się w tym temacie. Większość moich znajomych oczekuje, że Łaska sama spadnie z nieba ....
U mnie staram się żyć tak aby zrozumieć, że to bardzo poważna sprawa.
Widzę, że wiele zdarzeń i sytuacji pojawiło się w moim życiu zupełnie znikąd. Nawet nie wiedziałem o takich możliwościach a zdarzyły się.
Dlatego jestem wdzięczny za każdy dzień, za każdy czas, który jest mi dany.
Ciekawi mnie co inni o tym myślą?

Alkohol i inne moje uzależnienia dawały mi złudzenie, że wszystko jest w porządku!!!

Nigdy nie wiesz, od czego jesteś uzależniony, dopóki sobie tego nie odmówisz.

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Jarek Dz 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 109
  • Rejestracja: 21-czerwiec 11

Napisano 27 listopad 2012 - 22:20

Nie zgodzę się z Tobą Marku, że radzenie sobie w sytuacjach dla nas trudnych jest przez nas pomijane, jest to bardzo trudne ale możliwe, sam mnie tego nauczyłeś, jak bardzo to jest ważne. Zgdzam się z Tobą, że za każdy dzień i za każdą trudną sytuacje należy dziękować Swojej Sile Wyższej, że udało się załatwić.
Ostatnio złość u mnie wywołują pewne osoby , które chodzą po Krakowie opowiadaja jak wspaniale trzeźwieją, jak bez alkoholu radzą sobie wspaniale trudnych sytuacjach, a z drugiej strony wcale nie ukrywają tego , że biorą duże ilości leków, sami sobie na nie wpisując recepty.
Ja wiem powinienem patrzeć na siebie i zmieniać siebie przedewszystkim, ale denerwuje mnie takie cwaniakowanie ciekawe dlaczego?, bo sam tak nie potrafie i przedewsyzstkim nie chce bo jest to zamek na piasku który jak pier....

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Iwona 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 481
  • Rejestracja: 10-luty 12

Napisano 28 listopad 2012 - 09:11

Odpowiedz dla Marka:
W moim zyciu staram sie dostrzegac najmniejsze oznaki Laski mojej Opatrznosci.
Szanuje kazda chwile, ktora napotykam.
Piekne zdarzenia, ktore wywoluja moje dobre emocje trwaja zwykle krotko, ale wspomnienie zostaja.
Kazda sytuacja, wobec ktorej konfrontuje moja moralnosc przeznaczona jest dla mnie.
Chociaz niewykorzystane mozliwosci (obojetnie te finansowe, czy rozwoju duchowego) obracaja sie najczesciej przeciwko.
Czasem wydaje sie mi (gdy zachodza pewne okolicznosci), ze cos sie napewno przytrafi; ze cos mi sie nalezy, albo, ze cos jest nieuniknione.
Nic bardziej mylnego!
W zyciu mozliwe jest wszystko;
zdrowy czlowiek moze nagle ciezko zachorowac. Smiertelnie chory moze wyzdrowiec. Bogaty moze sie stac biednym, i na odwrot.

Jedynie, co nam wszystkim sie nalezy napewno- to smierc!
A my mozemy sie jedynie starac zyc bez rutyny.


Nic dwa razy
Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

Wislawa Szymborska

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Iwona 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 481
  • Rejestracja: 10-luty 12

Napisano 12 grudzień 2012 - 09:10

Jeszcze o moim nieodzalowanym koledze;
kiedys pozyczylam od mojego kolegi jakies pieniadze( kwota ok. miesiecznej wyplaty).
Chcialam pozniej oddac pozyczke, ale moj kolega byl tak zamroczony ta woda, ze nie mial pojecia, kto od kogo, i ile pozyczyl.
A jak dzwonilam i chcialam sie spotkac to robil uniki.
Pieniedzy w koncu nie oddalam, moj kolega juz pozniej nie zyl. Pewnie gdyby dostal te pieniadze, to i tak przepilby je.
Moze teraz jest dobry czas, zeby te pieniadze przeznaczyc dla jakiejs organizacji charytatywnej.
Moze pomoge, chociaz troche biednym i glodnym dzieciom?

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych