Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Dopalacze... Szybko, Mocno I Na Temat - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Dopalacze... Szybko, Mocno I Na Temat

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Bodzio NA 

  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 16
  • Rejestracja: 02-wrzesień 15

Napisano 03 wrzesień 2015 - 10:41

Dopalacze w ostatnich latach mocno zyskały na popularności, a ich ogólna dostępność w sklepach (Nie Tylko Internetowych) przyciągnęła uwagę młodych ludzi, z roku na rok są to coraz młodsze istoty. Pierwsze styczności z Dopalaczami sam przeżyłem traumatycznie i dosyć wcześnie wiek około 15 lat. W moim mieście był punkt z dopalaczami który odwiedziłem raz, potem został zamknięty z czego się cieszyłem, bo to co przeżyłem po dopalaczach było czymś niewiarygodnie mocnym, przerażającym, ale równocześnie było w tym coś, do czego chciałem jeszcze kiedyś wrócić.. mimo tego, że za zapalenie przypłaciłem niemal Swoim życiem i to już przy pierwszym zapaleniu.. Minęły 2 lata zanim zapaliłem ponownie, bez takich złych skutków, co sprawiło, że wpadłem w dłuższy ciąg palenia tego ścierwa. Krótkie trwanie potężnego Haju sprawiało, że paliłem coraz to większe dawki i coraz krócej i słabiej trzymało. Gdy wszedł mocniejszy dopalacz, myśląc że to ten sam, zapaliłem to w takiej dawce jak ten wcześniejszy który już nie kopał.. Niemal straciłem przytomność, zostałem sam w stanie lęku i dezorientacji na zboczu stromego zejścia, trzymając się za drzewo.. Potem bałem się bardziej tylko tego, że serce mi wysiada, leżałem z palcami na pulsie, zastanawiając się czy nerwobóle, które mialem to już zawał serca, czy zapaść.. zastanawiałem się kiedy moje serce przestanie bić.. czasem już chciałem mieć to za Sobą, umrzeć, bo już miałem dość tej egzystencji.. Z Drugiej strony trzymałem telefon z palcem na zielonej słuchawce z wykręconym numerem do Taty albo na pogotowie, z nadzieją że jak stanie serce to jeszcze zdążę wezwać pomoc. Nigdy nie zapomnę tego strachu. Dopalacze nadal zabierają moich kumpli na dno, kontynuują swoje dzieło autodestrukcji, Czytam o nich w gazetach, w internecie i zastanawiam się kiedy zacznę czytać o zgonach. Przytłaczające, ale wiem, że nie mam im jak pomóc, obsesja brania tego, jest wieksza niż chwycenie mojej pomocnej dłoni. Różowe myślenie najczęściej mi się włącza w stosunku do dopalaczy, bo to co czasem się działo pod czas tych mocnych Hajów, jest nie do opisania i chciało by się to przeżywać raz po raz i to właśnie przez to łatwo zapomnieć o Tych wszystkich złych stronach i konsekwencjach. Terapia dała mi siłę i świadomość do tego by chronić się przed tym.

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych