Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Największa Nasza Choroba - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Największa Nasza Choroba

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   AndrzejK. 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 1623
  • Rejestracja: 23-luty 15

Napisano 20 kwiecień 2015 - 14:22

Pewien dość dobrze znany mi weteran w AA, nie raz i nie dwa przytaczał takie zdanie: ,,Największą naszą chorobą jest, że nam się wydaje, że nie jesteśmy chorzy".
To jest bardzo bardzo mądre zdanie. Dlatego tak ważne jest chodzenie na mitingi, i przedstawianie się ,,mam na imię Andrzej, i jestem alkoholikiem".
Dla mnie to ciągła realizacja pierwszego kroku.
Doskonale wiem jak zmienia się myślenie osób, które przestają chodzić na mitingi. Sam miałem kila takich okresów przerwy.
Gdy przestaję sobie przypominać o mojej chorobie, i o bezsilności, to automatycznie zbaczam z kursu, i znowu źle kieruję swoim życiem.
O ile w pierwszych latach byłem zbyt przerażony konsekwencjami picia, o tyle kilka lat później myśl, że nie mam problemu pojawiała sie od czasu do czasu.
Pytanie-co robię z taką myślą. Czy idę na miting, ponownie rewiduję krok pierwszy, czy może ją rozwijam.
Łatwo jest po kilku latach abstynencji wpaść w pułapkę tego typu: Już jest wszystko dobrze, przecież zmieniłem się przez te lata. Może coś sobie wmówiłem.
Zaraz trzeba wtedy sobie powiedzieć tak: Ok, jest dobrze, zmieniłem się przez te lata, ale to dlatego, że nie piję. Gdy sie napiję, to...no własnie! To co?
Nie raz widziałem ludzi, którzy zapijali po wielu latach. Niektórym już nie udało się utrzymać trzeźwości dłużej niż parę miesięcy. A niektórych po zapiciu już nie spotkałem.
Umysł alkoholika umie oszukiwać-tak mówią. Ale uczęszczając na mitingi, realizując krok pierwszy, wiem, jak radzić sobie z moim umysłem, gdy stara się oszukiwać.

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   mal.kaz 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 147
  • Rejestracja: 28-grudzień 14

Napisano 20 kwiecień 2015 - 18:34

Choroba jest śmiertelna, nieuleczalna, podstępna, potrafi uśpić czujność człowieka, czasem czeka latami by wrócić z większą mocą.
Alkoholik nie może ani na chwilę zapomnieć na co jest chory. Ja co dzień proszę Boga o pomoc w przeżyciu tego jednego dnia w trzeźwości, mówię sobie głośno, "dziś nie piję". Wiem z własnego doświadczenia, że kiedy zapomniałem, że jestem alkoholikiem ,który nie kieruje swoim życiem, że jestem bezsilny wobec alkoholu, wracałem do picia. Mitingi AA to podstawa mojej trzeźwości. Z Bożą pomocą i Wspólnoty jestem trzeźwy, to jest moja priorytetowa sprawa. Jak jestem trzeźwy, wszystko jest możliwe do zrobienia czy też zrealizowania.
Pogody Ducha. :)

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych