Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Utrata Kontroli Nad Wypijanym Alkoholem - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Utrata Kontroli Nad Wypijanym Alkoholem

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Majkel 

  • Grupa: Moderators
  • Postów: 1327
  • Rejestracja: 16-październik 14

Napisano 10 kwiecień 2015 - 06:42

Moje picie zaczynało się niewinnie. Od piwka, taniego winka konsumowanego w małych ilościach, ale dającego euforyczne
przeżycia. W tym czasie zdarzało mi się przedawkować, ale i tak psychiczne korzyści, które dawał mi pity alkohol,
brały górę nad złym samopoczuciem. Z czasem jednak moja tolerancja na alkohol wzrastała. Potrzebowałem więcej alkoholu,
a jego euforyczne działanie nie było już tak mocne jak wcześniej.

Kiedy zacząłem zauważać, że moje alkoholizowanie się nie jest normalne, że czasem zdarza mi się ostro przesadzić,
podejmowałem różne próby kontrolowania swojego picia. Najczęściej było to obiecywanie sobie, że następnym razem będę się
ograniczał, że wypiję tylko dwa, trzy piwa, albo dwa, trzy kieliszki wina czy wódki. Niestety nie udawało mi się na tym
poprzestać i piłem dużo więcej. Po kilku latach picia uznałem, że trzeba trochę przybastować i nie piłem świadomie całe
dwa tygodnie! Potem jedna lampka dobrego, wytrawnego wina spowodowała powrót do regularnego, codziennego popijania.
Ale ta dwutygodniowa przerwa w piciu była dla mnie dowodem, że potrafię jednak kontrolować to swoje picie!

Potem tak długie przerwy miałem już wyłącznie w sytuacjach, które mnie do tego zmuszały, np. podczas służby wojskowej.
Kiedy po kilku latach separacji zeszliśmy się z żoną i miałem mocne postanowienie poprawy i pragnienie zaprzestania picia,
przeszedłem z picia codziennego do picia okresowego. I tak co jakiś czas wpadałem, pijąc po dwa-trzy dni.

Kiedy w końcu dotarło do mnie, że to co się ze mną dzieje to choroba alkoholowa, byłem już gotowy na podjęcie radykalnych
zmian w życiu. Tym bardziej, że moje małżeństwo po raz kolejny stanęło na skraju przepaści.

Wraz z informacją o tym, że jestem alkoholikiem, dowiedziałem się, że jedynym sposobem wejścia na drogę trzeźwości jest
moja całkowita abstynencja od alkoholu. Nie dowierzałem jednak, że każda dawka alkoholu może wywołać u mnie alkoholowy
ciąg i po dwóch tygodniach od ostatniego ostrego zapicia postanowiłem to sprawdzić.

I stało się - w niedzielę wypiłem półlitrowe piwo do obiadu a już od poniedziałku rozpoczął się mój, (jak się później
szczęśliwie okazało), ostatni jak na razie alkoholowy ciąg! Trwał cały tydzień i ostatecznie przekonał mnie co do mojego
całkowitego braku kontroli nad alkoholem i do bezsilności wobec niego.
Bezsilność nie oznacza bezradności - zwróciłem się o pomoc do profesjonalistów i po przejściu rocznej terapii
ambulatoryjnej kontynuuję swój proces zdrowienia we wspólnocie Anonimowych Alkoholików.

Jedna rzecz nie zmieniła się we mnie od tamtych przełomowych dni - moja wiara w całkowitą i nieodwracalną utratę kontroli
nad wypijanym alkoholem. Akceptuję tą prawdę o sobie i mojej chorobie, dzięki temu ciesząc się dobrym, trzeźwym,
pożytecznym życiem :)
(14)

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   mal.kaz 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 147
  • Rejestracja: 28-grudzień 14

Napisano 10 kwiecień 2015 - 13:54

Mając 15 lat zacząłem próbować piwa, potem doszła wódka w niewielkich ilościach. Uczyłem się zawodu i pracowałem jako uczeń, więc miałem dostęp do gotówki. Przed 18 urodzinami zacząłem pracę, nowe środowisko, nowe znajomości, brak kontroli rodziców, pełna wolność. Poszło gładko, alkohol pity prawie co dziennie w mniejszych czy większych ilościach. Wiedziałem, że jest coś takiego jak choroba alkoholowa,czytałem na ten temat informacje, doszedłem do wniosku, że jestem na dobrej drodze, żeby się zapić. Zmiana pracy,środowiska,kolegów, powrót do rodzinnych stron.Wniosek z tego taki,że postanowiłem ożenić się,żona, dzieci itd.pewnie nie będzie czasu myśleć o alkoholu.Tak też zrobiłem, żona, kolejne dzieci,ale alkhol nie zniknął z mojego życia, był pity ale sporadycznie. Piłem przez wiele lat,zawsze wiedziałem ,kiedy mam dosyć,sam na własnych nogach wracałem do domu,rodzinie nie brakowało niczego,pracowałem po 16 godzin na dobę,własna firma remontowa. Nie brakowało niczego poza tym ,że nie było trzeźwego męża i ojca.Myślałem ,że kontroluję swoje picie,nawet wtedy kiedy zaczął walić się w gruzy mój świat,nie wiązałem tego faktu z moim pijaństwem, tylko wszyscy i wszystko sprzysięgło się przeciw mnie. Po kolejnych terapiach dalej uważałem ,że jestem inny,wyjątkowy,że potrafię kontrolować swoje picie, ale dla alkoholika jest to niemożliwe,taką diagnozę usłyszałem na terapii. Dopiero po ostatniej terapii przyznałem się przed sobą i ludźmi,że nie mam kontroli nad swoim piciem a w konsekwencji i nad swoim życiem. Dziś trzeźwieję we Wspólnocie AA,pogodziłem się z moją chorobą,może jeszcze jej nie lubię, ale wiem ,że można z nią żyć, nawet bardzo dobrze. Jeden warunek,całkowita abstynencja, jeden kielisze wódki i zaczynało się kolejne moje picie, po kolejnych terapiach.Koniec z eksperymentowaniem na sobie mechanizmów choroby, to naprawdę boli.
Pogody Ducha. :mellow:

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych