Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Bezsilność Wobec Alkoholu - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Bezsilność Wobec Alkoholu Podstawa trzeźwienia

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Majkel 

  • Grupa: Moderators
  • Postów: 1327
  • Rejestracja: 16-październik 14

Napisano 08 kwiecień 2015 - 07:55

Picie przeze mnie alkoholu powoli ale konsekwentnie powodowało, że życie moje i moich bliskich znajdowało się
w niebezpieczeństwie. W moim wypadku nawet kilka razy w śmiertelnym niebezpieczeństwie!

Nigdy, póki nie zacząłem trzeźwieć, nie patrzyłem na to w ten sposób. Albo nie miałem świadomości, albo bagatelizowałem,
racjonalizowałem, umniejszałem te zagrożenia.

Zadziwiające jest to, że kiedy piłem zupełnie inaczej postrzegałem dziejące się w moim życiu wydarzenia. Uważałem wtedy,
że piję coraz więcej, bo mam coraz więcej problemów. Wiele lat zajęło mi dojście do wniosku że było odwrotnie! To moje
picie potęgowało istniejące już i kreowało nowe problemy.

Padłem też ofiarą jednego z mechanizmów choroby, który to powodował, że nie kojarzyłem tych dwóch rzeczy. Nie kojarzyłem,
że wiele sytuacji, emocji, postaw, zachowań jest powodowane piciem alkoholu. Jakbym miał mocno ograniczoną poczytalność,
zdolność zdrowego kojarzenia tego, co dzieje się w moim życiu. To ułatwiało mi też radzenie sobie z konsekwencjami mojego
picia. Spychałem je w podświadomość, minimalizowałem je albo znajdowałem wiele usprawiedliwień, wiele argumentów na to
dlaczego piję.

Kiedy po latach, już trzeźwiejąc, analizowałem różne, dramatyczne wydarzenia z mojego życia, włosy na głowie jeżyły mi się
z przerażenia... Mogłem kilka razy nie żyć! mogłem kilka razy zostać kaleką, kilka razy wylądować w więzieniu!
I to bezwzględnie dlatego, że nie chciałem bądź nie mogłem uznać swojej bezsilności wobec alkoholu, totalnej destrukcji,
jakie jego picie wprowadzało w moje życie. Że poprzez kontynuowanie picia, pomimo ewidentnych kryzysów, doprowadziłem do
zapadnięcia w chorobę alkoholową, chorobę progresywną, śmiertelną, nieuleczalną.

Dopiero uznanie mojej całkowitej bezsilności wobec alkoholu stało się początkiem nowej drogi życia. (11)

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   mal.kaz 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 147
  • Rejestracja: 28-grudzień 14

Napisano 08 kwiecień 2015 - 20:47

Pijąc przez wiele lat, nawet nie dopuszczałem do siebie myśli,że jestem bezsilny wobec alkoholu.Prawie każdą ilość mogłem wypić,wiedziałem kiedy mam dosyć.Nawet czytałem informację o chorobie alkoholowej,że mężczyźni uzależniają się dopiero po 25 latach picia,ja piłem już wtedy przeszło 30, więc nie jestem uzależniony,panuję nad swoim piciem i życiem.Nawet wtedy,kiedy zaczęło walić się w gruzy moje życie,zwolnienie z pracy,utrata prawa jazdy,groźba rozpadu rodziny,kolejne detoksy i terapie odwykowe, nie pomogły mi w przyznaniu się przed sobą,a co dopiero przed ludźmi,że jestem bezsilny wobec alkoholu.Na pewno byłem mistrzem w manipulowaniu,usprawiedliwianiu,zwalaniu na innych wszystkich moich niepowodzeń i wyskoków.Nadszedł czas,kiedy to o mały włos nie zapiłem się na śmierć.To że jeszcze żyję zawdzięczam szybkiej reakcji żony,lekarza, pielęgniarki, którzy postawili mnie na nogi,na tyle,że mogłem podjąć kolejną terapię odwykową.Tam spotkałem się ze Wspólnotą AA,tam otwarto mi oczy na to kim jestem,na jaką chorobę jestem chory.Od tamtego czasu zacząłem trzeźwieć naprawdę,Mitingi,2-3 w tygodniu stały się nowym elementem mojego życia. To tam mówię głośno,bez żadnych oporów,mam na imię K...., jestem alkoholikiem.
Tak jak piłem zawsze sam,wytrzeźwieć sam nie dałem rady,błedne moje założenie,w walce z tak potężnym wrogiem ,jak alkohol trzeba mieć wielu pomocników,nie tylko na ziemi ale i też w jakiejś Boskiej Wieczności.Dziś trzeźwieję w grupie takich samych ludzi jak ja sam,alkoholików, jest dużo łatwiej.Muszę być czujny i ostrożny,bo choroba jest śmiertelna i nieuleczalna,nawet na chwilę nie mogę zapomnieć kim jestem,że jestem alkoholkiem bezsilnym wobec alkoholu,że nie kieruję swoim życiem.
Dopiero na tej podstawie zacząłem trzeźwieć naprawdę,trwać to będzie do końca moich dni tu na ziemi.Moje życie nabiera kolorów,chce mi się żyć.
Pogody Ducha. :)

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych