Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Urodzeni Nałogowcy? - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Urodzeni Nałogowcy?

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Marian 

  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 38
  • Rejestracja: 22-marzec 12

Napisano 24 sierpień 2013 - 19:01

Urodzeni nałogowcy?
Świeżo odchudzone obżarciuchy wpadają w alkoholizm, a byłych palaczy wciąga hazard. Dlaczego nałogi jednych nękają przez cłe życie , a inni pozostają od nich wolni?

Alkoholicy, heroiniści, hazardziści, palacze, seksoholiczki, bulimiczki, ludzie uzależnieni od internetu czy gier komputerowych - wszyscy z tą samą diagnozą - uzależnienie.
To choroba emocji, która objawia się podporządkowaniem życia jakiejś substancji albo czynności, „Obiekty" uzależnienia bywają różne -alkohol, papierosy, narkotyki, hazard. Cel, w osiąganiu którego pośredniczą, jest jeden - okiełznać emocje. Największy problem tkwi więc w środku, nie zaś w tym. co widać na zewnątrz.
Gdy palacz rzuca papierosy, to jeszcze nie dowód, że uwolnił się od uzależnienia. Jeśli wciąż nie daje sobie rady z własnymi emocjami, szybko znajdzie zamiennik. Stanie się hazardzistą albo uzależnionym od kawy. Nałogowego intenautę, odciętego od Internetu ogarnie szał zakupów.
By zmagać się z życiem i jeden, i drugi potrzebuje bowiem dodatkowego „wsparcia”. Psycholodzy nazywają ten typ zachowań osobowością uzależnieniową.
Każdy szuka nagrody
Tę prawidłowość potwierdza Lubomira Szawdyn, psychoterapeutka od lat pracująca z uzależnionymi, „Choroba jest jedna. Albo ktoś jest uzależniony, albo nie. Ja nie miałam nigdy pacjenta, który byłby uzależniony tylko od narkotyków lub tylko od nikotyny. Ci ludzie nie potrafią zapanować nad »chciejstwem«: jak chcą, to muszą coś mieć.
To prawda, że potrzebujemy do życia nie tylko tlenu i pożywienia, ale także atrakcji. Życie jest po, aby je smakować, doświadczać w całej pełni, ale trzeba nauczyć się zachowywać umiar. Inaczej szybko staniemy się niewolnikami tej jednej przyjemności, która nam najbardziej przypadła do gustu.
Ewolucja wyposażyła mózg człowieka w specjalny mechanizm regulacyjny zwany „układem nagrody”. Pewne zachowania zostają więc nagrodzone - dobrym samopoczuciem, miłym nastrojem, stanem błogości lub wręcz euforią. Wszystko po to by człowiek jak najlepiej przystosował się do życia i przedłużał gatunek.
Ludzie szybko jednak poszerzyli listę zachowań, dzięki którym można ów błogostan osiągać. Dla wielu osób jest to także pewnego rodzaju sposób na przetrwanie. Nie potrafią żyć bez „wzmacniaczy", choć często okazują się one śmiertelną pułapką.
Apetyt na dopaminę
Czym karmi się mózg żądny nagrody? Zbliżenie seksualne wykwitna kolacja, gra w ruletkę, wspinaczka w górach. wspomnienia miłych chwil z ukochanym - wszystkie te sytuacje łączy jedno. Gdy ciało zalewa fala błogości lub przeszywa je dreszcz podniecenia - rośnie aktywność dopaminy. To właśnie ta substancja jest podstawowym neuroprzekaźnikiem w „układzie nagrody". W dodatku wcale nie trzeba angażować się w daną czynność, żeby pobudzić „układ nagrody" do zwiększonych dostaw dopaminy. Często wystarczają nawet same sygnały zapowiadające przyjemne doznania: zapach pieczeni, erotyczne zdjęcia albo sugestywna reklama papierosów.
Taka konstrukcja „układu nagrody"- kiedy ma się na coś ochotę, gorączkowo szuka się możliwości spełnienia - sprawia, że niepostrzeżenie wpadamy w uzależnienia.
Ochota szybko zmienia się bowiem w głód.
Nawet najsłabsze bodźce są w stanie pobudzić do poszukiwań - nie trzeba wcale czuć zapachu czekolady, wystarczy dźwięk szeleszczącego sreberka albo myśl (w psychologii nazywa się to „sensytyzacją"). Wszystkie działania obliczone są wówczas na zdobycie obiektu pożądania.
Do zareagowania wystarczają wprawdzie już minimalne bodźce, ale do osiągnięcia pożądanego błogostanu potrzebne są z czasem coraz silniejsze.

Cząsteczka nagrody
Dopamina, wydzielana w układzie limbicznym, jądrach podstawy mózgu i podwzgórzu, jest jednym z neuroprzekaźników (substancji chemicznych usprawniających przesyłanie impulsów nerwowych), jej stężenie wzrasta w chwilach euforii. Dopamina pełni ważną funkcję w procesach uczenia się i jest podstawą działania „układu nagrody", dlatego odgrywa istotną rolę w rozwoju uzależnień.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia nie tylko z powodu zwiększającej się żarłoczności. Im częściej powtarza się dany bodziec, tym słabiej działa. Gdy tolerancja na dany środek się zwiększa, trzeba zwiększyć jego dawkę.
Geny nienasycenia
Kiedyś sądzono, że stopień tolerancji na poszczególne środki odgrywa główną rolę w uzależnieniach. Dziś uważa się, że dużo ważniejszy jest mechanizm powstawania głodu, „chcicy", jak mówią narkomani, bo to właśnie ją trzeba poskromić, by zacząć zdrowo żyć. Dlaczego więc jedni potrafią nad nią zapanować, a inni nie?

Potencjał do walki
Dzieci „karmione" przez rodziców rozsądnymi dawkami miłości i zaufania, przygotowywane do podejmowania decyzji rzadziej w dorosłym życiu wpadają w sidła nałogu. Potencjał siły, w który wyposażono je w dzieciństwie, procentuje.
BROŃ DOSKONAŁA
Wysoka samoocena
Poczucie bezpieczeństwa
Wiara we własne siły
Kreatywność
Optymizm
Przebojowość


Wiele badań wskazuje na udział genów w podatności na uzależnianie: np. według australijskiego psychologa Andrew C. Heatha, podatność na uzależnienia od alkoholu dziedziczy 66% mężczyzn i blisko 75% kobiet. Wpływ predyspozycji genetycznych na wystąpienie alkoholizmu potwierdzają też badania dzieci adoptowanych. Jeśli ich biologiczni rodzice byli alkoholikami, to - mimo najlepszych warunków w rodzinie adopcyjnej -ryzyko alkoholizmu jest duże. Znacznie wyższe niż u dzieci, których biologiczni rodzice nie byli alkoholikami - adoptowanych przez alkoholików.


Alkoholik jest przekonany, ze musi się napić, by normalnie funkcjonować. Nie liczą się rodzina, przyjaciele, praca.




Wielkie żarcie
Jedzenie staje się czasem nie tylko sposobem zaspokajania głodu, a te i jedyną przyjemnością w życiu. Znaczy to, że przerodziło się w nałóg, nie mniej zgubny niż narkomania czy alkoholizm.

To jednak jeszcze niczego nie przesądza. O tym, czy poradzimy sobie z życiem, w dużej mierze decyduje wychowanie. „Tylko niektórzy z nas mieli szczęście dostać tyle ciepła, tyle miłości i tyle konsekwencji od rodziców, żeby umieć sobie poradzić z przeszkodami, na które napotykają w życiu" - mówi Lubomira Szawdyn. „Inni, którzy nauczyli się jak ; dzieci, że gdy ktoś się upija, to od razu staje się bardziej rozmowny, zabawniejszy, zaczyna świetnie tańczyć, będą traktować alkohol jako remedium na swoje problemy. Wszystkie programy terapeutyczne mają jedno zadanie: nauczyć żyć". W zbiorowym portrecie
uzależnionych kilka cech wysuwa się na pierwszy plan. Najczęściej są niedojrzali i mało odporni na niepowodzenia, oczekują natychmiastowego zaspokojenia potrzeb, ale sami nie umieją o to zadbać. Chcą, by ktoś ich wyręczył, poradził sobie za nich z życiem. Są mało przebojowi. To ich różni od tych, których nałogi się nie imają.

Co z niego wyrośnie?
Wyhodować przyszłego uzależnionego można i zbytnim rygorem, i nadopiekuńczością.
Troskliwi rodzice, przekonani, że chronią swe dzieci przed trudami życia, spełniają ich kaprysy, zwalniają z obowiązków. Prędzej czy później jednak dziecko w konfrontacji z rzeczywistością dozna rozczarowania. Świat miał być przecież inny, lepszy. Prawdopodobne jest, że zacznie uciekać przed rzeczywistością, choćby w świat narkotyków.
Surowi rodzice natomiast, nie dając dziecku ciepła i miłości, nie tolerując jego słabości sprawią, że zwątpi we własne siły.
Rzeczywistość będzie zagrożeniem. Głód uczuć i poczucie krzywdy to bagaż, z którym wejdzie w dorosłość.

Kokaina (najczęściej działająca w formie tabaczki) działa pobudzająco na ośrodkowy układ nerwowy i jest silnie uzależniająca.

Jedyną obroną będzie wtedy ucieczka od rzeczywistości - motor wszystkich uzależnień. Paradoksalnie samo życie, od którego uciekają, podsuwa nowe, zgubne pomysły „Trafia do mnie coraz więcej osób uzależnionych od narkotyków. Trafiają dzieci, bardzo wcześnie zaczęły pić alkohol” - mówi Lubomira Szawdyn. „Coraz częściej przychodzą ludzie uzależnieni od maszyn: telefonów komórkowych, Internetu, tacy, którzy 12-18 godzin na dobę graj; komputerze. Więcej mówi o nietypowych nałogach, więc ludzie nabierają odwagi, by się przyznać, że są uzależnieni od seksu, zakupów, wróżek. Na szczęście to jest mit, że jakiego Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz. Ci, którzy wchodzą w program terapeutyczny z autentyczną chęcią zmiany, zdrowieją pięknie”.

Autor Marta Abramowicz

Więcej o tym, jak łatwo wpaść w pułapkę uzależnień – w książce „Żarłoczny mozg” Rolanda A. Rudena wydanej w serii Focusa
Stosuj a nie analizuj

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych