Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Piciorys Janina Alkoholiczka - Agnostyczka - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Piciorys Janina Alkoholiczka - Agnostyczka

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA 

  • Pip
  • Grupa: Members
  • Postów: 1
  • Rejestracja: 15-czerwiec 13

Napisano 26 czerwiec 2013 - 10:01

Na imię mi Janina i jestem alkoholiczką (agnostyczka)
Rodzice dali mi wiarę, którą później utraciłam. Nie, nie była to wiara religijna, mimo że poddana byłam naukom dwóch sekt. Do niczego mnie nie zmuszano, po prostu płynęłam przez nudę, własną kruchość, a powierzchowna wiara w Boga rozwiewała się, kiedy tylko próbowałam o tym pomyśleć. To, co dali mi rodzice, zarówno poprzez miłość do mnie, jak i przez poszanowanie mojej indywidualnej odrębności i prawa do samodzielnego wyboru, to była wiara w ludzi.,
Poza moim wewnętrznym światem, ciągle odczuwałam życzliwą opiekę. Bezpośredni szefowie i szefowe odnosili się do mnie, jak uprzejmi nauczyciele. Paradoksalnie, mój szczęśliwy los czasami mnie nużył. ,,Co to jest?" — pytałam siebie. „Wywołuję instynkty rodzicielskie?" Bo był we mnie element walki z własną wiarą w ludzi. Była to szalona, wyniosła duma, oraz pożądanie całkowitej niezależności. Wobec rówieśników zawsze byłam boleśnie nieśmiała i nawet wówczas prawidłowo tłumaczyłam sobie to zjawisko, jako objaw egotyzmu — lęku, że inni nie potwierdzą mojego wysokiego wyobrażenia o sobie.
To wyobrażenie oczywiście nie dotyczyło mnie jako pijaczki. Często podejrzewałam, że duma niszczy tak samo wielu alkoholików, jak i alkohol. Prosić o pomoc? Co za pomysł! Nadszedł dzień, kiedy moja duma została zmiażdżona (chwilowo) i rzeczywiście poprosiłam o pomoc. Cudzoziemców. Ale duma, wzrastająca wraz z poprawą stanu zdrowia, zniweczyła dwie moje pierwsze próby zbliżenia się do AA. Po kolejnym niepowodzeniu w usiłowaniu kontrolowanego picia, przekonałam się wreszcie do swojej bezsilności i przystąpiłam do AA na serio. Szczęśliwie znalazłam się w grupie przerabiającej na mitingach zamkniętych Kroki. Większość jej członków miała własne koncepcje Boga osobowego. Otaczająca mnie tam atmosfera wiary była tak znacząca, że czasami miałam wrażenie, że przyłączę się do niej. Nigdy mi się to nie udało, za to każda dyskusja odkrywała przede mną nowe głębie znaczenia Dwunastu Kroków. W Drugim Kroku „Siła większa od naszej" oznaczała dla mnie AA, ale nie tylko znanych mi jego członków. Oznaczała nas wszystkich, wszędzie, dzielących się swoimi troskami i tworzących duchowe źródło, mocniejsze od tego, jakie mógłby tworzyć oddzielnie każdy z nas.
Trzeci Krok na początku był dla mnie sposobem, dzięki któremu odczuwałam we wczesnym okresie trzeźwości nie skacowane poranki, siedząc przy oknie w dniach, które zawsze wydawały się słoneczne, nie mając określonych perspektyw pracy i czując się absolutnie szczęśliwą i ufną. Potem ten Krok stał się radosną akceptacją mojego miejsca na ziemi: „Nie wiem Kto lub Co kieruje całym przedstawieniem, ale wiem, że to nie ja!" l zobaczyłam też Trzeci Krok jako dobry sposób myślenia, efektywne zbliżenie do życia: „Jeżeli płynąc w słonej wodzie zacznę panikować, miotać się i walczyć z nią — utonę. Ale jeśli rozprężę się z ufnością, to będzie mnie ona utrzymywać na powierzchni." Chociaż Czwarty Krok nie wspomina o Sile Wyższej, dla mnie słowo „moralny", nasuwa implikacje grzechu, który w mojej księdze tłumaczony jest jako działanie przeciw Bogu. A zatem wiążę obrachunek moralny ze staraniem o uczciwe opisanie swojego charakteru — po stronie czerwonej wyliczam te jego cechy, które przyczyniają się do krzywdzenia innych ludzi. Nie mam pewności, że pracowałam nad Krokami świadomie, jednakże z całą pewnością pomagają mi one. Mniej więcej w czwartym roku trzeźwości pospolity przypadek nagle uświadomił mi, że mój chochlik nieśmiałości zniknął. „Czuję się w świecie jak w domu!" — powiedziałam do siebie zdumiona. Teraz, po osiemnastu latach, czuję się tak samo. We wszystkich sprawach życiowych, dobrodziejstwa wynikające z doświadczenia AA usunęły szkody wywołane aktywnym alkoholizmem.
Cóż to przezwyciężyło (w danej chwili) moją dumę i uczyniło mnie przystępną? Najlepszą odpowiedzią, jaka mi się nasuwa, jest to, co mój ojciec zwykł określać „siłą życia". Jest ona w każdym z nas i jak uważam — porusza żywymi istotami, a także sprawia, że krążą galaktyki. Metafory ze słoną wodą, w odniesieniu do Trzeciego Kroku, nie wybrałam przypadkowo; dla mnie ocean jest właśnie symbolem tej siły. Jestem najbliżej Kroku Jedenastego, gdy mogę kontemplować niczym nie zakłócony horyzont z pokładu statku. Jestem w porównaniu z nim malutka i z radosnym spokojem czuję, że jestem częścią czegoś wielkiego i niepoznawalnego. Ale czy ocean nie jest raczej chłodnym symbolem? Tak. Czy myślę, że jego wzrok dostrzega płotkę, że troszczy się o losy wszelkich istot? Czy rozmawiam z nim? Nie. Kiedyś, pod koniec okresu pijaństwa, wypowiedziałam trzy słowa do Czegoś nieludzkiego. W ciemnościach, jeszcze przed świtem, wstałam z łóżka, uklękłam, złożyłam dłonie i powiedziałam: „Do kogo ja mówię?" i poszłam z powrotem do łóżka.
Kiedy opowiadałam o tym jednej z moich sponsorek, stwierdziła ona: „Ale przecież On odpowiedział na twoją modlitwę". Być może. Ale nie czuję tego. Nie przeczyłam jej, a i teraz nie atakuję doznań mistycznych czystą logiką. Jeśli mogłabym przekonać cię logicznie, że Boga nie ma — a wiem, że nie potrafię — twoja szczera wiara, także nie zachwieje się. Innymi słowy, sprawy wiary leżą całkowicie poza obszarem ludzkiego rozumu. Czy jest coś poza ludzkim rozumem? Tak, uważam, że jest. A tymczasem jesteśmy tu wszyscy razem. Mam na myśli wszystkich nas, ludzi, nie tylko alkoholików. Potrzebujemy się nawzajem.
Teraz my wszyscy „wyjątkowi" jesteśmy razem
Czy przy wszelkich różnicach pomiędzy relacjami, zawartymi w tej książeczce, zauważyłeś wspólne cechy, jakie pojawiają się w wielu z nich? Choćby w czterech wypowiedziach: Lolek: „Są oni moimi prawdziwymi braćmi i siostrami". Piotr: „Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy alkoholikami i wszyscy razem w AA".
Maria: „ dla każdego, kto potrzebuje pomocy, znajdzie się tutaj miejsce"
Grzegorz: dzięki ludziom wszelkiego rodzaju, którzy są Anonimowymi Alkoholikami.
Ten temat ciągle przewija się na naszych mitingach i w naszej literaturze: temat wspólnoty, oraz współdzielenia się ze sobą. Gloria mówi: ,,... my, Aowcy, mamy parasole, które otwieramy wzajemnie nad sobą..." Wcześniej czy później większość z nas zaczyna wygłaszać tę prawdę o naszej Wspólnocie. W niektórych dużych miastach odbywają się specjalne mitingi — dla policjantów, homoseksualistów i lesbijek, duchownych, lekarzy, ludzi mówiących po hiszpańsku, dla początkujących, czy też wyłącznie dla kobiet. Uczęszczanie na jeden z rodzajów mitingów może ułatwić odnalezienie drogi na początku, gdy jesteśmy nowi w AA, jednak najszczęśliwsze i najtrwalsze wyzdrowienie, wydają się osiągać ci, którzy chodzą na wszelkie mitingi, nie tylko na specjalne.
Uważamy za niekorzystne ograniczać nasz krąg AA do ludzi dokładnie podobnych do nas. Podziały umacniają nasze ,,wyjątkowość". Stwierdzamy, że bardziej zajmujące i zdrowe jest wejście w główny nurt życia AA i kontaktowanie się ze wszystkimi, nie tylko „innymi" ludźmi.
Tacy jesteśmy. Wszyscy jesteśmy inni, wszyscy wyjątkowi. Ale wszyscy jesteśmy również alkoholikami, trzeźwiejącymi razem w AA. Jesteśmy w tym bardziej do siebie podobni, niż różni od siebie. Tu, w AA, znaleźliśmy obdarowujące się człowieczeństwo, które umożliwia nam życie w różnych uwarunkowaniach i spełnianie się naszych odrębnych i indywidualnych losów. Zapraszamy i ciebie do nas.

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych