Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Piciorys Księdza - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Piciorys Księdza

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Przemek King 

  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 54
  • Rejestracja: 22-marzec 12

Napisano 26 czerwiec 2013 - 09:21

Na imię mi Michał i jestem alkoholikiem (ksiądz)
Jestem księdzem rzymskokatolickim, duszpasterzem z tytułem prałata. Jestem też alkoholikiem. Kilka miesięcy temu obchodziłem rocznicę święceń kapłańskich. Miesiąc wcześniej obchodziłem ważniejszą rocznicę — czterech lat w AA. Dlaczego mówię, że moja rocznica w AA jest ważniejsza od rocznicy święceń kapłańskich? Ponieważ poprzez AA moja Siła Wyższa, Bóg, nie tylko uratował mi życie i przywrócił zdrowie, ale również dał mi nowy sposób na życie i niezmiernie wzbogacił moje kapłaństwo. Dziś przeto, dzięki Bogu i AA, uczciwie i szczerze — mimo przeciwności — dążę do tego, aby wypełniać moje powołanie w sposób zgodny z zamiarem Boga. Trzeźwość powinna być w moim życiu najważniejsza. Bez trzeźwości wróciłbym natychmiast do takiego życia, jakie wiodłem w ostatnich latach picia — życia człowieka, który widzi, że idzie tylko w jednym kierunku — w dół.
Uważam, że angażowałem się w pracy, nadzwyczaj aktywnie rozszerzającej się w wielu kierunkach, będącej jakby reflektorem oświetlającym drogę na zewnątrz mojego ja. Alkohol był nagrodą za wytężone wysiłki. Łatwym usprawiedliwieniem — ,,mocno pracuję, mocno się bawię" — próbowałem tłumaczyć picie, które stawało się coraz częstsze i coraz dłuższe i powodowało absencję, kłamstwa, nieuczciwość oraz nieobowiązkowość. Nękany powtarzającymi się atakami wstydu, winy i przygnębienia, szukałem pomocy u lekarzy i innych księży — bez skutku. Próbowałem medytacji, modlitwy, umartwiania się, okresowej abstynencji, wypoczynku czy zmian miejsca pobytu. Nic nie pomagało.
Ogarnęło mnie zniechęcenie i rozpacz. W ten sposób życie motywowane przedtem wielkimi ideami, wielkim entuzjazmem, teraz zamknęło się niemal całkowicie w kręgu; butelka — ja. Kapłan, sługa boży, skłaniał się przed innym mistrzem — alkoholem.
Wtedy w końcu, gdzieś w głębiach siebie, osnutych ciemnościami, czując utratę nadziei i bezsilność, wołałem o pomoc. Teraz dopiero byłem gotów za wszelką cenę osiągnąć trzeźwość, l Bóg usłyszał moje wołanie i odpowiedział na nie.
Po okresie hospitalizacji poszedłem na pierwszy miting AA. Związałem się wówczas z grupą księży alkoholików i regularnie uczęszczałem na te mitingi. Chodziłem też na mitingi grupy świeckiej, otwarte i zamknięte. Słuchałem z otwartym umysłem. Zacząłem działać. Ponadto spędziłem sześć miesięcy na leczeniu psychiatrycznym.
Dzień po dniu, według Programu 24 godzin, powstrzymywałem się od pierwszego kieliszka. A.A. stało się moim sposobem na życie. Dostrzegam, że — paradoksalnie — utrzymuję trzeźwość przez dawanie jej innym. Jestem odpowiedzialny, kiedykolwiek i gdziekolwiek wyciąga się dłoń o pomoc. To, co otrzymałem za darmo, za darmo też muszę dać.
Jednego jestem pewien: wolą Boga jest dziś wobec mnie to, abym był trzeźwy podczas tych 24 godzin. O resztę troszczy się On. Jeśli pozostanę wierny tej drodze, drodze życia AA, przez 24 godziny na dobę do końca moich dni, to modlę się — i ufam, choć bez pożądania tego dla siebie, że łaska Boska przez Jego miłosierdzie uczyni mnie takim kapłanem, jakim chce On mnie mieć.
Sam jestem autorem moich problemów

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych