Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Jak Pomoc Sobie I Uzaleznionemu - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Jak Pomoc Sobie I Uzaleznionemu

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Marek 

  • Grupa: Moderators
  • Postów: 257
  • Rejestracja: 22-kwiecień 11

Napisano 12 wrzesień 2012 - 22:39

Z uzaleznieniem mam do czynienia od moich urodzin.!!! Dziwne , ale prawdziwe. Ojciec, wujowie, znajomi rodzicow przy kazdym spotkaniu, planowanym zy tez nie umilali sobie czas popijajac- raz mocniej raz mniej. Wszystko sie wowczas zalatwialo za wodke- nawet wodke. W domu byl coraz wiekszy problem z ciaglym piciem Taty. Coraz wieksze pretensje,nieporozumienia rodzicow, awantury- przeprosiny itp.... O leczeniu wiem tyle, ze mama dawala do zupy tabletki zeby tato nie pil. On nie chcial jesc bo pozniej jak wypil to bylo mu duszno i robil sie bordowy. Wyklinal wtedy mame i mial powod do picia. Mama radzila sie u wielu lekarzy, ksiezy, i znajomych, ktorzy mogli pogadac z tata. Pomagalo na jakis czas ale nie na dlugo. Tato mial prace bardzo dobrze platna z duza iloscia lapowek w postaci wodki czy bimbru. W takiej atmosferze wychowywalo sie nas czworo, z ktorych obecnie troje jest po terapiach uzaleznien - jedynie najstarsza siostra nie uzaleznila sie. Po wielu awanturach i bijatykach mama podala tate o przymusowe leczenie i o znecanie sie nad rodzina. W sadzie adwokat Taty poprosil o rozmowe z nami- dziecmi-zebysmy dali mu szanse. Tato przyzekal i sumientowal sie a my 10- 12 latki coz, wierzylismy mu ze sie zmieni i znow bedzie jak dawniej kiedy nie pil. Niestety po umorzeniu spraw tego samego dnia wieczorem zacelo sie dziac jeszcze gorzej. >Mama ponownie wniosla sprawy ale dlugo ignorowano ja, z powodu wycofania pierwszej sprawy. Po chyba 2 latach tato dostal 2 lata w zawiasach i skierowaie na przymusowe leczenie. Po terapi wrocil inny ale to byly poczatki terapi w Polsce i wlasciwie pisali tylko dzienniczek uczuc, ktory tato po terapi dal mamie do czytania, aby wiedziala jak bardzo sie zmienil i ze ja kocha. Wszyscy go tam chwalili - tata dal sie lubiec. Niestety po kilku tygodniach wrucil do picia i prrzed wyrokiem uciekl do Ameryki............Jesli kogos bedzie interesowac to opisssze dalsze losy mojego taty, faktem jest, ze nie chcial sie leczyc a mysmy tez nie umieli na niego wplynac. W momentach niepicia zawsze probowal wynagradzac nam przykrosci z picia, byl troskiliwy, ale i zagubiony- bo przeciez zdawal sobie sprawe z szans jakie mial w zyciu a do czego doszlo na skutek picia w czasie jego ostatnich lat zycia. Nikt nie bedzie wspolpracowal z czynnym alkoholikiem, bo to jest syzyfowa praca. Szkoda czasu i wysiku. Ja i moje rodzenstwo probowalismy roznych form terapi i innyhc metod po to by nie pic. Bywao raz lepiej , raz gorzej ale na szczescie i ciagej pracy nad soba idziemy do przodu i to jest waze. Gdyby nie pomoc i motywacja naszych rodzin trudno by bylo zrozumiec. Samemu nie da nikt rady zmienic sie po to by lepiej sie zylo. Tego nauczylem sie od innych.

Alkohol i inne moje uzależnienia dawały mi złudzenie, że wszystko jest w porządku!!!

Nigdy nie wiesz, od czego jesteś uzależniony, dopóki sobie tego nie odmówisz.

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Bodzio Irtuir 

  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: 10-grudzień 14

Napisano 23 luty 2015 - 14:40

W Moim Domu Uzależnieni Są Wszyscy Oprócz Sióstr... Oczywiście w Domu mieszkam Już Tylko z Ojcem i z Matką, a Teraz i ich nieraz w domu nie widać, Brat zjeżdża raz na Jakiś czas.. Wychowałem się w Domu, w którym nie było Alkoholu, Narkotyków.. Mój Tata nie Pije od Prawie 30 lat, Brat zaczął Prawie tak wcześnie Jak Ja, ale też Na ten moment jest Trzeźwy od nastu lat, Nie Pamiętam do końca co się działo Gdy pił czy Palił trawkę.. Pamiętam Tylko już Okres Gdy miewał Stany lękowe, ale nie rozumiałem Tego, byłem za mały, do tego zawsze uważałem, że Mój brat jest Jakiś dziwny.
Wzór w domu wydaje mi się, że miałem Dobry, Rodzice przecież nie trzymali w domu alkoholu, nie pili go przy Mnie.. Utrzymywany Był klimat AA, Meetingów itp.. Także Ja Swoich nałogów nie wyciągnąłem z domu, Znalazłem Je wśród Znajomych.. Kiedy Ja już miałem problem, To Nie dałbym Sobie pomóc za Cholerę, w przekonaniu Osoby "Silnej, O Silnej Woli, Nieuzależnionej, Nie Mającej Problemów", Jak na Tamten okres tak było.. A Te Problemy Jednak były, Wyłaniały się z Mojego braku Akceptacji Siebie, Niskiej Samooceny, Samobójstwa Przyjaciela w Wieku 14 lat. Rodzice Przestali Mieć nade Mną Jakąś większą Kontrolę, Odebrałem Im Ją, wracałem Kiedy Chcę, nie zwracając zbytnio uwagi na konsekwencje, nie przejmowałem się często Tym, że się o Mnie Martwią, Moje Serce w jakimś Stopniu stało się Zimne dla nich, Zabierali Mi Komfort Ćpania za każdym razem gdy Mieli do Mnie pretensje. Musiałem Sam uznać Swoją Bezsilność, Sam musiałem zauważyć, Jak bardzo niszczę całokształt Mojego życia, relacji z bliskimi, zawalania Obowiązków, Postrzegania świata. Gdy Zacząłem gubić się w wyznawanych Wartościach, Gdy zacząłem zbyt namacalnie zaprzeczać Samemu Sobie, Sam Sobie zacząłem być wrogiem. Każdy Gdzieś ma własne Dno, Ja Swojego Dotknąłem, a Wiem że dążyłem do Tego Dna, schodząc cały czas po schodach w dół, równocześnie patrząc do Góry na Swoje marzenia, rodzinę a później, trzeźwość..

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   mal.kaz 

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 147
  • Rejestracja: 28-grudzień 14

Napisano 23 luty 2015 - 19:46

Sam jestem osobą uzależnioną i współ uzależnioną,terz jestem trzeźwy od dłuższego czasu.Mój syn dotykał swojego dna trzy razy,spadał coraz głębiej.Sobie tłumaczyłem,że muszę wytrzeźwieć dla niego,tak na zmianę razem trzeźwieliśmy,on próbował nie brać, znów się staczał,ja zresztą też.
Ja zacząłem trzeźwieć dla siebie,nic nie mogłem poradzić,sam musiał dojść do podobnej konkluzji,że sam sobie nie poradzi,ja brzydko mówiąc olałem jego próby wyjścia z nałogu.Wtedy sam poprosił o pomoc,kolejna terapia,jest "suchy" przeszło dwa lata.
Dziś jesteśmy trzeźwi,każdy na swój sposób,nie ingerując we własne sprawy,ani sposób trzeźwienia.Schodziłeś na dno po schodach,każdy ojciec ,chce ustrzec swoje dzieci przed popełnianiem błędów ,które on sam robił,ty zszedłeś po schodach,mój syn walił twarzą w to dno,mimo to długo nie rozumiał dlaczego. Jest silny,ćwiczył kulturystykę ,sporty walki,mimo to przegrał.Narkotyki okazały się silniejsze.
Mocniejszemu przeciwnikowi schodzi się z drogi,omija z daleka.Najłatwiej jest okłamywać samego siebie,dla mnie największym wrogiem byłem ja sam, ze swoim zakłamaniem i obłudą.Alkohol nic za mnie nie załatwił,ani w niczym mi nie pomógł. Każdy sam decyduje o tym kim chce być i co chce w życiu robić,osiągnąć.Każdy uzależniony ma swoje dno na własnej głębokości,im wcześniej do niego dotrze,tym łatwiej mu będzie wyjść z tego dołka.
Ważne jest odbicie,ile siły włoży,to już zależy od niego.Osobom współuzależnionym najlepiej jest pomóc dbając o własną trzeźwość,robiąc coś pożytecznego dla siebie samego,jak uzależniony będzie w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej,daję słowo że żyje mi się lepiej,mam więcej czasu o zadbanie o własną trzeźwość i komfort życia.
Mniej wymagać od innych,więcej od siebie samego.
"Pamiętaj o tym,że twoje swobodne i wolne od zajęć chwile obciążone są największymi zadaniami i odpowiedzialnością".Św.Augustyn.
"Ceną wielkości jest odpowiedzialność".W.Churchil. :rolleyes:

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych