Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Przemyślenia I Piciorys Wit-Kac-Ego 5 - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Przemyślenia I Piciorys Wit-Kac-Ego 5

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Marek 

  • Grupa: Moderators
  • Postów: 259
  • Rejestracja: 22-kwiecień 11

Napisano 23 kwiecień 2012 - 19:19

Część 5
...."Chodziło tylko o zobaczenie tego, co jest na dnie. Jest tam jeszcze coś, więc oczywiście pod wpływem wódy burzy się to i bulgoce, i przewala się, i zwykła kałuża codzienności zdaje się groźnym, wspaniałym morzem, a pływające po niej odpadki imitują wielkie okręty, wiozące skarby ku nieznanym brzegom. Mało kto zatrzyma się po trzech kolejkach. Przeważnie [...] dojeżdża się do samego dna, nie zadawalając się wzburzeniem powierzchni swego bajorka. Tam następuje przejrzenie pustki i konieczność chlania dalej, aż do zupełnej zatraty wszelkiej oceny, aż do plugawego, tragicznego taplania się we własnym nieudaniu się, w którym następuje ostateczne zadowolenie.

Jedni piją właśnie te ,,parę wódeczek" i potem coś jeszcze w ogóle robią — jest to typ na dalszy dystans niebezpieczniejszy — są to kandydaci na alkoholików codziennych. Inni zachlewają się na całego i muszą zrobić parę miesięcy, tygodni, potem dni przerwy. Ale ostatecznie dwie te „linie rozwojowe" konwergują ku wspólnemu kierunkowi — pierwsi zwiększają dawkę „paru wódeczek" do dwudziestu, trzydziestu i więcej, tamci zmniejszają interwały większych tak zwanych „stuknięć".

Obu grozi ten sam wynik: zidiocenie, zanik woli, niemoc, niemożność wszelkiego czynu. Oczywiście na to mi powiedzą optymiści, że mieli „wujka", który umarł jako czerstwy, różowy staruszek lat dziewięćdziesięciu dwóch, który codziennie do obiadu i kolacji chlał „literatkę" vel „angielkę" czystej wódy, albo babkę, która zakrapiała się od rana „ziółkami", czyli wychlewała co dwie godziny jedną małą wódeczkę zabarwioną jakąś, nieszkodliwą zresztą, trawką.

Ale tym znowu odpowiem: wyjątki nic nie znaczą, a staruszeczek byłby może jeszcze czerstwiejszy, a babka nie umarłaby w wieku osiemdziesięciu pięciu lat, tylko stu. Ludzie starsi twierdzą często, że za długo żyją — więc może lepiej byłoby, gdyby chlali? Kto wie? Nie będę tu roztrząsał tych problematów neo-pseudo-maltuzjańskich.

W Australii zjada się starców i zbyteczne dzieci z powodu życia koczowniczego i bez-mieszkaniowego tamtejszych, wymierających z degeneracji, plemion. Etyka jest kwestią względną — polega na stosunku indywiduum do grupy społecznej, zależnego od tysiąca czynników zmiennych. A zresztą ta zasada nieszkodliwości alkoholu stosuje się tylko do ultrapykników i nie może być brana pod uwagę, gdy chodzi o tonus i tętno całego społeczeństwa, mimo że według mnie pyknicy zaczynają brać w ogólnym rozwoju górę nad podupadającymi schizoidami, których perihelium przeszło pod koniec osiemnastego wieku. Przeczytajcie w ogóle Kretschmera, czytelnicy — dobrze wam to zrobi, mimo że krytyk, p. Furmański, woli i zaleca nawet Dzikuską (czyje to jest, nawet nie wiem) po przeczytaniu mojej powieści, która za cel uboczny powinna mieć zachęcenie ogółu do większego prze-intelektualizowania codziennego dnia nawet ".

Alkohol i inne moje uzależnienia dawały mi złudzenie, że wszystko jest w porządku!!!

Nigdy nie wiesz, od czego jesteś uzależniony, dopóki sobie tego nie odmówisz.

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych