Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Przysięgi Abstynencyjne -Górka Itp. - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Przysięgi Abstynencyjne -Górka Itp.

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Marek 

  • Wyświetl blog
  • Grupa: Moderators
  • Postów: 259
  • Rejestracja: 22-kwiecień 11

Napisano 14 kwiecień 2012 - 06:58

Jak było u was. Czy przysięga to właściwy krok? Czy powinniśmy przysięgać w chorobie alkoholowej? Jakie były efekty lub konsekwencje?Czy przysięgaliście?

Alkohol i inne moje uzależnienia dawały mi złudzenie, że wszystko jest w porządku!!!

Nigdy nie wiesz, od czego jesteś uzależniony, dopóki sobie tego nie odmówisz.

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Hmarek 

  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 27
  • Rejestracja: 04-maj 11

Napisano 14 kwiecień 2012 - 17:22

Ja osobiście nigdy nie przysięgałem, jedynie obiecywałem sobie lub bliskim, że nie będę pił. Oczywiście nic z tych obietnic nie wychodziło chociaż wielokrotnie była to autentyczna, szczera chęć zaprzestania picia. Nieświadomość, niewiedza i oczywiście mechanizmy psychologiczne uzależnienia powodowały, że było to raczej niemożliwe do społnienia. Wiele się nasłuchałem o ślubowaniach abstynencji w kościele przed Bogiem. Myśle, że jeśli to robia młodzi ludzie, nieuzależnieni, to bardzo chwalebne posunięcie. Jednak gdy ślubuje człowiek uzależniony, jest mało prawdopodobne by przyniosło to pozytywne efekty, poza krótkimi okresami abstynencji często nie dotrzymane do końca terminu, co powoduje dodatkową frustrację i czasem załamanie. Jeżeli uzależnienie uznano za chorobę, to trudno wymagać aby ślubowanie przyniosło uzdrowienie. Jest jednak sytuacja, w której może to być przydatne. Jeżeli uzależniony ma świadomość, że jest chory i podejmuje leczenie odwykowe to takie ślubowanie może być dla niego pomocne w utrzymaniu abstynencji w chwilach głodu alkoholowego lub nawrotu. Dotyczy to ludzi, autentycznie zaangażowanych religijnie. Złamanie abstynencji w takiej sytuacji nie powinno być przyczyną załamania w związku z niedotrzymaniem ślubów przed Bogiem, bo człowiek ma świadomość swojej choroby i jej chroniczności. Jestem zdania, że ślubowanie jest lepsze od zaszywania czy zażywania disulfiranu, który jest trujący.

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Przemek King 

  • PipPipPipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 54
  • Rejestracja: 22-marzec 12

Napisano 14 kwiecień 2012 - 20:30

Ach te przysięgi.
Jak czytam, ze mój poprzednik nie przysięgał w kościele to mu trochę zazdroszczę.
Ja wychowany w tradycji polskiej chrześcijańskiej zostałem zawieziony na "górkę" pijany jak bela. Taxi, mama płacząca, pewna ufności, że tym razem już nie będę pił.....
Nie pamiętam czy podpisałem, czy nie - wiem, ze z powrotem suszyło mnie strasznie.
Gdzieś po drodze udało się mi coś wypić.
Mama to wyczuła i wyrzucała mi, z tak się nie robi, że przysięga zobowiązuje, że to grzech i Pan Bóg mnie skarze.
Wbiła mnie w ziemię, ale prześmiewałem to co do mnie mówi.
Gdy byłem sam wyrzucałem sobie, że złamałem przysięgę- plułem na siebie do lustra...
Pogłębiałem się w depresji i pijaństwie.
Gdy zaprzestałem na jakiś czas pić miałem poczucie że zawiodłem Boga i że na pewno spotka mnie za to kara.
Im bardziej piłem tym bardziej wyrzuty sumienia były większe i dotkliwsze.
Moi znajomi nagminnie przysięgali i większość dotrzymywała ślubów abstynencji. Byłem zdruzgotany i czułem się złym człowiekiem.
Szkoda, że nie wiedziałem tego o chorobie co wiem teraz.
Pijacy niech przysięgają- alkoholicy niech się leczą!!!
Sam jestem autorem moich problemów

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Marian 

  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 38
  • Rejestracja: 22-marzec 12

Napisano 15 kwiecień 2012 - 10:33

Ja uważam, że każde działanie w kierunku trzeźwości jest pozytywne. Miałem doświadczenie o których pisze Hmarek i te o który wspomina Przemek-Król. Mnie żona i rodzina od dawna mobilizowała do zmiany postrzegania tego co się w moim życiu dzieje. Uczyłem się wolno ale z biegiem lat doświadczenie na tyle wzrosło, że już informacja o terapii, czy wszywce nie wywołała u mnie złości. Obserwowałem zwłaszcza na AA ludzi, którzy opowiadając o sobie mówili jakby o mnie. Czułem się wówczas od nich lepszy, ale intrygowała mnie trafność ich spostrzeżeń i rozwiązania które znaleźli. Później, nie mając koło siebie przyjaciół, zdruzgotany- tam właśnie szukałem pocieszenia i nadzieji. Dostałem jej na tyle, że wytrzeźwiałem i nie dyskutując na co i po co pojechałem na terapię. Większość z AA było na terapii i to mi pomogło w mojej decyzji.
Przysięgi nie pomogły mi wprost, ale zawsze zastanawiało mnie dlaczego nie mogę dotrzymać słowa, kiedy naprawdę wierzyłem w to, że dam rady. W moim przypadku mądre postępowanie żony(niestety kierowanej przez terapeutów) dał efekt. Jestem trzeźwy i chcę się zmieniać na lepsze.
Czasem jednak zauważam, że: "cóż z tylu gwiazd nade mną kiedy słuchaczem bywa kiep".
Stosuj a nie analizuj

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   KowalskiMarian 

  • Pip
  • Grupa: Members
  • Postów: 1
  • Rejestracja: 24-listopad 16

Napisano 28 listopad 2016 - 13:36

Jeśli chociaż raz mieliśmy przez alkohol problemy w pracy bądź na uczelni,
doprowadziliśmy kogoś do łez lub strachu to znaczy że alkohol nie jest dla nas.
Osobiście lubiłem % w każdej postaci i nie raz z nimi przesadzałem to na pierwszą
przysięgę namówiła mnie dopiero moja dziewczyna. Przysięgałem na 3 miesiące i wreszcie czułem że jestem wolnym człowiekiem i mam w Bogu wsparcie lepsze niż rzucający palenie w środkach farmakologicznych. Akurat jestem człowiekiem wierzącym więc tym bardziej byłem pewien że przysięga
uwolni mnie od nałogu. Po 3 miesiącach i końcu przysięgi niestety kilka razy znowu przesadziłem i doprowadziłem moją już teraz żonę do łez i obaw. Postanowiłem że złożę kolejną przysięgę tym razem na 1 rok. Poczułem się znowu uwolniony i wiem że ja oraz moja rodzina jest bezpieczna.
Uważam, że warto złożyć przysięgę bo nie tyle co krzywdzisz siebie to cierpią również bliscy. Polecam obejrzenie wykładu profesora Żdanowa o szkodliwości tej substancji co wam uświadomi że naprawdę warto być abstynentem.
Po roku abstynencji jeśli przytrafi mi się jeszcze sytuacja nadużycia to przysięgnę
po raz trzeci na 5 lat lub dożywotnio bo w końcu podobno do 3 razy sztuka...
Samej przysięgi nie ma co się bać: Wystarczy zadzwonić do kancelarii parafialnej która znajduje się w pobliżu Twego miejsca zamieszkania lub przebywania (nie musi to być Twoja parafia) i powiadomić księdza o takiej przysiędze, następnie iść nawet na zwykłą mszę codzienną i wyspowiadać się. Po mszy wejść do zakrystii i powiedzieć że chcemy złożyć przysięgę.
Następnie musimy powtarzać słowa przysięgi które wypowiada kapłan. Po czym ksiądz daje nam obrazek lub też odprawia nas bez obrazka życząc powodzenia w wytrwaniu (zależy od księdza). Ja wychodziłem z kościoła po raz drugi uwolniony i może nie tyle co dumny to bezpieczny psychicznie że będzie to cudowny rok zarazem dla mnie i mojej rodziny.

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych