Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Marihuana - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Marihuana

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   mmacu 

  • Grupa: Moderators
  • Postów: 69
  • Rejestracja: 16-maj 11

Napisano 10 kwiecień 2012 - 14:49

Jeśli chodzi o początki palenia "maryśki" to ewidentnie widać w jaki sposób ona działa.
Problemy zaczęły się gdy granica między życiem na trzeźwo a byciem upalonym zaczęła się zacierać.
Tzn. dzień bez blanta był dniem straconym. Wtedy właśnie zacząłem uważać marihuanę lekiem na całe zło tego świata...
i tu pojawiło się oszustwo w moim myśleniu, gdzie uważałem, że mogę przetrwać "te" ciężkie chwile dzięki zapaleniu "ziółka".
Takich zakłamań myślowych miałem dość sporo, ale jestem ciekaw jak inni mieli?!

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Bodzio Irtuir 

  • PipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 19
  • Rejestracja: 10-grudzień 14

Napisano 15 luty 2015 - 12:51

Wyświetl postUżytkownik mmacu dnia 10 kwiecień 2012 - 14:49 napisał

Jeśli chodzi o początki palenia "maryśki" to ewidentnie widać w jaki sposób ona działa.
Problemy zaczęły się gdy granica między życiem na trzeźwo a byciem upalonym zaczęła się zacierać.
Tzn. dzień bez blanta był dniem straconym. Wtedy właśnie zacząłem uważać marihuanę lekiem na całe zło tego świata...
i tu pojawiło się oszustwo w moim myśleniu, gdzie uważałem, że mogę przetrwać "te" ciężkie chwile dzięki zapaleniu "ziółka".
Takich zakłamań myślowych miałem dość sporo, ale jestem ciekaw jak inni mieli?!



13 Rok życia.. Zapaliłem po raz pierwszy.. Potem już poszło.. Mimo tego, że na "Maryśkę" Nie byłem zbytnio odporny pod takim względem, że nie ogarniałem po tym i często wymiotowałem.. Ale Paliłem.. Bo byłem z "Ziomkami" czułem akceptację z tego powodu, że z nimi palę, że coś się dorzucam, i że śmiejemy się razem z tego samego.. Dzień bez Blancika.. lufki, zgadania się na jakieś palenie z kumplami to był zawód i niechęć do całego świata.. oburzenie się i obrażenie na wszystko.. Zauważyłem, że Relacja z tymi ludźmi jest prosta.. Łączy ją używka.. Nie ma używki, nie posiedziemy.. nie pogadamy, nie mamy o czym, nie mamy przy czym.. Może Tylko chwilę ponarzekamy, a potem każdy idzie w Swoją stronę bo naglę sobie przypomniał że miał przecież coś zrobić.. Denerwowało Mnie to a przecież Sam byłem identyczny, zauważyłem, że jestem Hipokrytą.. Denerwowało Mnie to że nikt nie możę wytrzymać bez jarania normalnie, a sam świrowałem pawiana jak nie wiem.. i Też tak Jak wspomniałeś o Zatarciu się rzeczywistości.. Dla Mnie Stan upalenia był czymś normalnym i był dodatkiem do życia, które zbytnio nie wiedząc wtedy czemu, nie podobało się. Miałem problemy, ze Sobą, Niska samoocena, strach przed odrzuceniem, Otyłość, częste znieważanie mnie i poniżanie.. To było to czego jak uważałem "było Mi trzeba" Bo znikała potrzeba myślenia o śmieciach w głowie, wyrzucałem Je, płonęły razem z Blantem Moje problemy i złe przeżycia, więc.. Jarałem Się dalej.

Pozdrawiam!
Bodzio IRtuir. Narkoman

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Agi 

  • Pip
  • Grupa: Members
  • Postów: 1
  • Rejestracja: 06-styczeń 16

Napisano 07 styczeń 2016 - 23:26

A ja byłam w dość długim związku z osobą która duuuuzo paliła zaczynał dzień od Lolka i tak kończył gdy siadal w wolny dzień odpalal jeden po drugim i tak do 3-4 ostatniego przygaszal wracając do niego po pół godziny. Prubowalam go namówić by ograniczył więc pojawiły się kłamstwa palenie przed powrotem do domu i po odpaleniu auta okazało się że jest chory WZW więc kombinowalam jak mogłam by zechciał o siebie dbać kilka razy strul się thc siedziałam obok nocami z wiaderkiem donoszac wodę. Wozilam po szpitalach utrzymywalam nas dwoje a on Mi kłamał.z czasem zacza dopuszczać się przemocy gdy siedziałam i płakałam wracał płacząc i przepraszal bo przecież tak mnie kocha nie wie co robi.był nieodpowiedzialny sama wszystkim się musiałam zajmować gdy go potrzebowałam nie było go obok był dla Wszystkich ale nie dla mnie. Za lojalność miłość troskę za oddanie dostawałam w zamian sterte kłamstw i strzępy jego czasu wracał do mnie gdy było mu źle zawsze wpierw Lolek piwko i kumple wkoncu jego uzależnienie i moje wspoluzaleNienie wykonczyly mnie... Te wszystkie kłamstwa obelgi świadomość że na własne życzenie pchnie się do grobu bo wątroba mu nie PRz erabia.. Nie dzwiglam targnelam się na własne życie bo miałam tak bardzo dosyć byłam tak bardzo zmęczona. Ktoś u góry jednak chyba stwierdził że to nie ten czas dostałam druga szansę wraz z nią prawdę.
Lata manipulacji wykańczania kłamstw a ja nadal czuje się odpowiedzialna za jego zdrowie i mam do siebie żal że PRzegralam jego życie bo jeśli tak żyć będzie dalej dużo mu nie zostanie.walczę teraz o siebie by się ogarnąć po wszystkim by poukładać na nowo życie.rok temu okazało się że jesteśmy seropozytywni niech Bóg go broni przed tym by zaraził kogoś nie ponosi żadnej odpowiedzialności liczy się on i jego przyjemności Lolek piwko znajomy i coś do zamoczenia więc bajeruje gwiazdy na portalach randkowych.
Prosiłam by używał prezerwatyw bo zniszczy komuś życie a nie jest łatwo pogodzić się z tą świadomością ehh marichuana niby nie groźne a niszczy wszystko. Osoby uzależnione nie widzą eh co ja będę mówić całe dzieciństwo patrzylam na ojca niszczacego wszystko w koło matkę nas rodzinę życie a potem pokochalam człowieka który mnie wykanczal. Ktoryy zamiast zawalczyć o swoje życie wybrał buszka

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych