Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum : Przyczyny Powstawania Chorób - Pomoc: Alkoholizm, Lekomania, Narkomania; Forum

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Przyczyny Powstawania Chorób

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Marian 

  • PipPipPip
  • Grupa: Members
  • Postów: 38
  • Rejestracja: 22-marzec 12

Napisano 07 kwiecień 2012 - 19:52

Z książki „W objęciach jasności” Betty J.Eadie., przytoczę pewne fragmenty wyjaśniające przyczyny powstawania w nas chorób. Jest to historia kobiety,( katoliczki ), która przeżyła śmierć kliniczną. Jest bardzo sensownie i z sercem napisana, lubię do niej wracać.
Zaczynam :
…”Nasze myśli maja zdolność przyciągania pozytywnej i negatywnej energii, która się gromadzi wokół nas. Jeśli stale przyciągają energie negatywną, może to doprowadzić do osłabienia sił obronnych ciała.
Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy nasze negatywne myśli dotyczą nas samych.
Najbardziej skupiamy się na własnym „ja”, kiedy popadamy w depresję.
Nic tak nie podkopuje sił i zdrowia jak długotrwałe przygnębienie, ale gdy uczynimy wysiłek, by oderwać się od siebie samych (od skupiania się na sobie) i skoncentrujemy się na potrzebach innych ludzi, zaczniemy powracać do zdrowia.
Służenie innym jest lekarstwem zarówno dla ducha jak i ciała ( ale służenie z wyboru, z miłością, nie traktowanie tego jako obowiązku).
Uzdrawianie wypływa z nas samych, z naszego wnętrza. To dusza uzdrawia ciało. Ciało bez jej udziału nie może być uzdrowione. Ukazano mi (na filmie życia) jak wiele moich chorób było wynikiem depresji lub odczuwanego przeze mnie braku miłości. Zobaczyłam, ze często pozwalałam sobie na negatywne westchnienia w rodzaju : „och, jak mnie boli”, „nikt mnie nie kocha”, „patrzcie jak ja cierpię’, „nie mogę tego znieść” itp. spostrzegłam ze w każdym tam zawołaniu czy westchnieniu przewijało się ciągle „ ja” lub „mnie”. Zrozumiałam do jakiego stopnia byłam w siebie wpatrzona. Przypisując sobie te wszystkie negatywne stany nazywając je „moimi” dopuściłam je do siebie przyjęłam za swoje. Nigdy przedtem o tym nie myślałam ale teraz ujrzałam jasno w jak dużym stopniu sama jestem odpowiedzialna za choroby które mnie dotknęły.
Pozytywny stosunek do samego siebie to początek powrotu do zdrowi. Gdy tylko rozpozna się chorobę, trzeba zacząć myśleć o wyzdrowieniu. Terapię mentalną należy wzmocnić słowami. zwerbalizować ją. to pobudza siły wokół nas, które zaczynają działać w kierunku uzdrawiania. Najlepiej jest dokonywać takiej werbalizacji w modlitwie. Jeśli bóg uzna to za słuszne będziemy uzdrowieni. On sam dopomoże nam wtedy w dochodzeniu do zdrowia.
Nie powinniśmy negować istnienia choroby czy gnębiących nas problemów mamy jedyne nie dopuścić do tego, by wzięły górę nad danym nam przez boga prawem do ich pokonywania. Powinniśmy kierować się wiarą, nie zaś tylko tym, co potwierdzi zmysł wzroku.
Wzrok związany jest z percepcjami, z analizowaniem, wiarą zaś kieruje dusza.
Podobnie jak to się dzieje z innymi umiejętnościami, wiarę również można rozwinąć przez ćwiczenie. Gdy nauczymy się korzystać z tego, co mamy, dostaniemy więcej. To nasze duchowe prawo.
Z rozwijaniem wiary jest podobnie jak z zasiewami. Nawet jeśli część ziarna padnie na miedzę i tak zbierzemy jakiś plon. Każdy , najdrobniejszy nawet przejaw wiary przyniesie nam błogosławieństwo.
Zaczynałam prawdziwie rozumieć władzę duszy nad ciałem, poznawać obszary jej działania do tej pory mi nieznane. Oczywiście wiedziałam, ze mój rozum kreuje myśli, ciało wykonuje nakazane przez umysł czynności, ale rola duszy była dla mnie zagadką. teraz zrozumiałam, ze dusza funkcjonuje nawet wtedy, gdy umysł w ogóle tego nie rejestruje.
To ona kontaktuje się z bogiem , jest receptorem, który przyjmuje od niego wiedzę i intuicje. pojawia się w naszych ciałach jako tunel wypełniony świetlistą jasnością - jest to energia dająca ciału moc i życie.
Światłość ta może przygaszać a dusza słabnąć za sprawą negatywnych doznań , takich jak brak miłości, doświadczenie przemocy lub gwałtu. Gdy słabnie dusza, słabnie też ciało. Niekoniecznie oznacza to chorobę , częściej podatność, brak odporności- trwające dopóty, dopóki dusza nie nabierze znów mocy. Możemy sami wzmacniać swoje dusze poprzez służbę innym , wiarę w Boga, czy po prostu przez otwarcie się ( dzięki pozytywnym myślom) na pozytywną energię. Źródłem owej energii jest bóg, ale musimy dostroić się do niego. Musimy uznać boska potęgę, jeżeli chcemy cieszyć się jej pomocą. ku swemu zdumieniu ujrzałam, że większość z nas sama wybiera choroby , na które zapada, nawet choroby śmiertelne ( w książkach Walscha i w innych tez spotkałam się z taka informacją -mój przypisek).
Nie zawsze wyzdrowienie następuje od razu, czasem nie następuje wcale, a to dlatego, że jest nam to potrzebne dla naszego rozwoju. Wszystko, czego doświadczamy służy naszemu dobru, również te przeżycia, które uznajemy za negatywne, pomagają doskonalić nasze dusze ( ja dziś tego tez jestem pewna - mój przypisek).
Ból jaki cierpimy na Ziemi , jest jedynie chwilą , ułamkiem sekundy z perspektywy świata duchowego…”
Stosuj a nie analizuj

Udostępnij ten temat:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych